21 lutego 2012

Czego Publiczna Pralnia nie chce mieć?

                Witam Wszystkich (już ponad 100 obserwujących!) po dłuższej przerwie. Uwierzcie, że z powodu tego mrozu, naprawdę brakowało mi ciągle weny jak i pomysłu, w jaką stronę ten blog ma ewoluować – gdyż nie jest moim celem, aby był to kolejny blog kosmetyczny, wręcz przeciwnie. Ale o tym kiedy indziej.
                Wróciłam zainspirowana faktem, że do zabawy w „tagi” zaprosiła mnie Linusiaczek. Nie przypuszczałam, że będę tutaj realizować tego typu rzeczy, niemniej jednak nieco zmodyfikowany pasuje jak ulał do tematyki Publicznej Pralni. Więc do dzieła.


ZASADY:
- napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady TAG'u
- zamieść baner TAG'u i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki ( akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne bo:
- maja tańsze odpowiedniki
-są przereklamowane
- amatorkom są niepotrzebne
- bo to sposób na niepotrzebne wydatki...
...i krótko wyjaśnij swój wybór

- zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek

 Czego nie chcę mieć:

1.  Meteoryty Guerlain, Mascary Lancome oraz inne „hity” YSL, Givenchy i innych testujących firm kosmetycznych.



Ogólnie w tym podpunkcie chyba najlepiej byłoby wymienić całą drogą (jak i tańszą), zbędną (według mnie) kolorówkę testowaną na zwierzętach, która jest lansowana jako cud nad cudy. Osobiście przyszło mi spróbować trochę tych „cudów” i szczerze powiedziawszy – byłam daleka od zachwytów, często nawet bliska zawodu. Meteoryty, niezależnie od wersji to najzwyczajniejsze, napakowane chemią, konserwantami i nierzadko toną brokatu – chłamy za naprawdę spore pieniądze. Z droższych pudrów tylko Make-Up For Ever(firma niepewna, co do testowania na zwierzętach) zasługuje na uwagę – gdyż w prostocie siła – puder składa się bowiem tylko z krzemionki, którą w Internecie można kupić za około 20zł, ale ładne opakowanie MUFE sprawia, że przepłacamy kilkukrotnie. To samo z bardzo popularnymi mascarami Lancome, pewnego dnia postanowiłam je przetestować i byłam bliska płaczu, jak zobaczyłam jak z moich rzęs zrobiły się paskudne, nienaturalne i odrzucające owady. Również tańsze firmy ze swoimi hitami sprawiają, że się nimi brzydzę. 
         Poza tym, jeśli chodzi o kolorówkę, byłabym w stanie naprawdę zrezygnować z ogromnej części, rynek jest zawalony świetnej jakości kosmetykami, które są nietestowane na zwierzętach, stąd bez bólu odrzucam każdą firmę, która lansuje luksus pod pokrywą kompletnej znieczulicy i żeruje na ludzkich, najniższych, snobistycznych instynktach.
         Także zachęcam do zdrowego rozsądku, firmy w złotych opakowaniach wcale nie sprzedają nam szyku i elegancji, dzięki pięknym pudełkom i wielkim logo nie staniemy się ikoną stylu. Za to staniemy się dobrymi ludźmi, jeśli wybierzemy firmę, która na zwierzętach nie ma ochoty testować.


2.  Pędzle z naturalnego włosia


Po raz kolejny, miałam jak i mam okazję na takich pędzlach pracować i szczerze powiem – jest to dla mnie mordęga. Niezależnie, czy jest to pędzel za 10zł czy za 310zł – pędzle z naturalnego włosia mają potworną tendencję do gubienia włosia, a także, z powodu ich „życia”, szybko stają się szorstkie i bezużyteczne, gdyż włos wysycha. I nie, nie jest prawdą, że droższe pędzle takiej tendencji nie mają, zarówno Inglot, Hakuro, Maestro, M.A.C. i inne przyprawiają mnie w wersji „naturalnej” o białą gorączkę.
         Druga sprawa, że firmy rzadko udzielają rzetelnej odpowiedzi na temat pozyskiwania włosia, bo o ile w teorii może być pozyskiwane w sposób nie robiący krzywdy zwierzętom, to równie często włosie może być pobierane wprost z rzeźni, jako resztki z uboju. Mnie się do tego procederu nie spieszy. W tym podpunkcie jeszcze chciałabym „pozdrowić” przedstawicieli firm Hakuro i Maestro, którym kompletnie nie chciało się odpowiedzieć na wiele moich maili w sprawie pozyskiwania włosia do ich pędzli. Nie ma to jak profesjonalne podejście do klienta.
         A jeśli chodzi o cuda syntetyczne – polecam pędzle firmy E.L.F. (świetnej jakości syntetyczne włosie, nawet z serii basic), EcoTools, Real Techniques oraz Sigma (zapewniono mnie o humanitarnym pobieraniu włosia naturalnego, w dodatku Sigma oferuje całe zestawy wyłącznie syntetyczne).


3.   „Hity” zapachowe z perfumerii.



Wiele lat kompletnie nie rozumiałam idei używania perfum. Niedawno jednak odkryłam dlaczego. To, co proponują sieciowe perfumerie sprawiało, że czułam się nie klientem, a tumanem. W szklanych flakonach próbowano mi sprzedać seksapil, zakończony złotym korkiem luksus i pieniądze, brzmiąca nazwa sugerowała mi klasę, elegancję i ustawiała mój styl życia. Spójrzmy na hity z ostatnich miesięcy – Prada „Candy”, Calvin Klein „Euphoria”, V&R „Flowerbomb”… Już nie wspomnę o poprawiaczu ego w postaci Diora i Chanel. Zapachy mdłe, nijakie, podobne do siebie, bez wyrazu, ginące w tłumie klonów w Galeriach Handlowych.
         W którymś momencie poznałam zapachy, których w drogeriach nie sprzedają albo szybko się z nich wycofują, bo nie wchodzą w kanony sprzedawców „lifestyle”. Gdyż kobiety nie chcą pachnieć lasem, kadzidłem, już nie wspomnę, że kościołem. A dla mnie było to odnalezienie artyzmu w pachnącej wodzie za duże pieniądze. Na takie dzieła mam ochotę wydawać pieniądze. Szczególnie, że perfumy „niszowe” z reguły nie są powiązane z molochami testującymi na zwierzętach.
         Bo co z kobiety, która pachnie pięknie kwiatkami i cukierkami, oraz krwią zwierząt, które musiały sprawdzać na swoich oczach, mięśniach, układzie oddechowym – sprawdzać, czy ludzka próżność ma jakieś granice.
         Nie ma.

4. Futrzana i skórzana odzież, buty i dodatki.

http://www.ecouterre.com/skin-trade-documentary-reveals-horrifying-truth-behind-fur-in-fashion/skin-trade-movie-2/


O ile popularnym trendem jest nienawidzenie futer naturalnych, o tyle używanie skórzanego portfela uchodzi za klasę samą w sobie. Tak samo jak bezsensowne buty z jagnięcej skóry (idea doprawdy idiotyczna sama w sobie – noszenie bardzo ciepłych butów, które za nic w świecie nie mogą przemoknąć, bo będą już nieprzydatne. Jestem ciekawa ile razy w roku, w większości miejsc na świecie, jest pogoda, że te buty są do czegoś przydatne. Mowa o ugg'ach, emu itp.).
         I tak, wiem, ponoć buty wygodne jak skórzane. Za to portfel czy torebka już takiej fajnej wymówki nie posiada. W dodatku od niepamiętnych czasów używam tylko butów, które skórzane nie są – dziwnym trafem moje stopy żyją i mają się całkiem dobrze, nie pocą się i nie mają odcisków. Dziwaki, radzą sobie w swojej własnej skórze.

5. Rasowe psy i koty

Schronisko dla zwierząt w Zamościuautor: Leszek Wójtowicz
Zdjęcie pochodzi z: Schronisko dla zwierząt w Zamościu 
To nie jest oczywiście kategoria „rzeczy”, ani tym bardziej kategoria kosmetyczna, ale jak mówiłam, tag sobie zmodyfikowałam. O ile, oczywiście, doceniam kupno zwierzęcia ze znanej hodowli za pełną cenę, niż wybieranie pseudohodowli. Niemniej jednak uważam, że kwota 2 tysięcy złotych przeznaczona na zwierzę, które uznaje się, bezpodstawnie, "ładniejsze" od miliarda bezpańskich zwierząt na świecie, dopasowując sobie zwierzaka do wystroju wnętrza, nowej kanapy oraz wiedząc, że dobrze będzie się prezentował na spacerze – jest szczytem naprawdę niezdrowego snobizmu. Już nie moralizuję, że za 2 tysiące złotych można by było podarować karmę schronisku, jednocześnie biorąc z niego swojego nowego przyjaciela – nie wymagam od ludzi tak wiele. Ale można za to zapewnić zwierzęciu, które przygarniemy świetną wyprawkę, kupić dobre jakościowo jedzenie, zapewnić opiekę medyczną, sterylizację, czy chociażby iść dla siebie samego na szalone zakupy i wrócić do kochającego zwierzaka, które dzięki Nam oszczędziło losu na ulicy bądź w schronisku.
         Jest to dla mnie temat szczególnie trudny, gdyż zajmuję się zwierzętami, również rasowymi. I wierzcie mi, bądź nie, zwierzak nie zdaje sobie sprawy, czy ma rodowód i czy jest „drogi”, albo, że jest dachowcem czy kundlem i jest „brzydki”. Wszystkie zwierzęta tak samo kochają, tak samo są urocze, a jednocześnie każdy jest inny. Nie ma czegoś takiego jak „mądra rasa”, „spokojna rasa”, „lubiąca dzieci rasa”. Każdy zwierzak jest inny, wzięcie konkretnej rasy nie zapewnia NICZEGO, bo zwierzęta, jak ludzie, mają swój charakter, temperament i usposobienie.
         A tak najprościej to ujmując, boli mnie każdy nowo rozpłodzony bezmyślnie zwierzak, w momencie, kiedy miliardy innych nie mają domu, umierają z głodu, chorób i ludzkiej głupoty. Nie musimy dwa lat w przód zamawiać rozpłodu zwierząt, kiedy od zaraz możemy znaleźć najlepszego przyjaciela. W wielu miastach wystarczy tylko wyjść na ulicę.

Taguję:
każdego, kto ma na to ochotę :)

         Oops, z tego, co widzę, wyszła mi dość kontrowersyjna, pełna żalu notka – wybaczcie albo i nie. Taka już jest Pralnia, są w niej brudy, nie same cmokanie się po tyłkach ;)
         Na zakończenie chciałam wszystkim podziękować, jest mi bardzo miło, że bez żadnych rozdań, beż żadnych przekupstw oraz z poruszaniem smutnych tematów i małej częstotliwości wpisów – pojawiło się tutaj tyle ludzi.

Do Was na zakończenie mam prośbę, byście powiedzieli, jakie dla Was rzeczy testowane na zwierzętach są łatwe do wykluczenia? 
A także: 
o czym chcielibyście tutaj czytać? Recenzje? O produktach do makijażu? A może chemia domowa, jedzenie? Albo miejsca, gdzie można dobrze, wegańsko/wegetariańsko zjeść? 
Co jest wam trudno znaleźć w Polsce nietestowanego? 
Razem na pewno znajdziemy alternatywę!
Zapraszam do komentowania i udzielaniu rad dla prosperowania Pralni!

35 komentarzy:

  1. Też nie chcę pędzli z kocich ogonów

    OdpowiedzUsuń
  2. Blogów kosmetycznych jest tyle, że jeśli skupisz najmniejszą uwagę na recenzjach mazideł do twarzy to nawet nie zauważę :) Cała reszta mnie interesuje. Piszesz dobitnie i prosto z mostu, myślę, że za to Cię ludzie będą chętnie czytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. hej kochana!:* właśnie zostało kilka dni konkursu u mnie! Wpadaj zostawić maila! Całuje mocno:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresował mnie ten wpis o niszowych perfumach. Mogłabyś polecić coś cruelty free? Zastanawiam się, czy CB I hate perfume mieści się w tej kat.

    OdpowiedzUsuń
  5. I nie zgadzam się z potępianiem rasowych hodowli. Oczywiście są hodowle i "hodowle". Na pewno nie kupiłabym kota z niepewnego miejsca. Natomiast uważam, że nie ma niczego złego w tym, że ktoś ma bardzo konkretne upodobania co do wyglądu zwierzaka, jego charakteru itp. W wypadku rasowego psa czy kota łatwiej też przewidzieć, jaką zwierzę może mieć konstrukcję psychiczną, jaki temperament, problemy zdrowotne.

    Odnoszę wrażenie, że ludzie potępiający hodowle zwierząt zapominają, że one również przyczyniają się do różnorodności w naszej faunie, a spora część z nich bierze swój początek ze zwierząt dziko żyjących (np. koty brytyjskie).

    Na koniec warto chyba zdać sobie sprawę, że dążymy do zahamowania niekontrolowanego rozrodu wśród zwierząt udomowionych. Jeśli po ulicach kiedyś przestaną wałęsać się dachowce i kundle, co nam zostanie?

    Ja osobiście żyłam w domu z dwoma kotami europejskimi. W przyszłości na pewno wybiorę jednego ze schroniska, ale rozglądnę się też za jakimś rasowym przyjacielem dla niego. Bynajmniej nie dlatego, że jestem snobką i mam za dużo pieniędzy.

    Myślę, że admiratorzy zwierząt domowych powinni się raczej zastanowić, jak należycie dbać o własnych pupilów, a nie patrzyć w ich rodowody. Np. nie znam osoby (prócz mojej własnej matki) mającej kota, która nie napomknęłaby, że już raz jej zwierzak spadł z parapetu na oknie i się "trochę połamał". Dlaczego? Bo jest "kotem wychodzącym". Tak samo nie znam osoby, która robiłaby swojemu zwierzakowi badania kontrolne: morfologia krwi, USG, RTG.

    Myślę, że to - a nie upodobanie do rasowych zwierząt - są postawy promujące patologię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się absolutnie ze wszystkim, jestem w stanie zrozumieć cele i docenić rasowe, prawdziwe hodowle. Niemniej jednak, to tag na temat tego, czego nie chcę - a nie chcę rasowego zwierzaka, chyba, że ze schroniska ;) Po prostu czuję, że z powodu snobizmu ludzkiego, hodowle renomowane nakręcają pseudo hodowle - które są zapotrzebowaniem popytu ludzi niskich instynktów - "luksus" w małej cenie.
      Co do przewidzenia zachowania zwierząt - kompletnie się nie zgodzę, to mit. Świadczy o tym masa właścicieli rasowców (psów głównie, bo z kotem w miarę sobie człowiek poradzi) w szkółkach, bo wzięli labradora, bo to taki spokojny pies. A pies to nie zabawka z półki, ma swój charakter i temperament, który trzeba zaakceptować, a potem z nim pracować.

      Także przypominam - to jest tylko tag :) Dla mnie również większym problemem są wskazane przez Ciebie rzeczy, jednak nie mieszczą się w kategorii "czego nie chciałabym kupić" ;)

      Po prostu zwierzęta rasowe to dla mnie osobiście problem ostatnich dni. Kiedy widzę masę bezdomnych zwierząt, domów tymczasowych, szukania właścicieli - przychodzi ktoś znajomy i mówi, że szuka kota, ja już mam "kurwiki" w oczach i lecę z nowinami, a słyszę na to "ale nie, ja chcę takiego ślicznego, tego konkretnego, bo jest taki ładny". a potem ludzie te ładne zwierzęta karmią whiskasem albo nie leczą. Obecnie np. szukam domu dla półrocznych main coonów mieszanych, pogromionych kocim katarem, kilka straciło oczy. To mnie przeraża. Stąd wolę, żeby 2 tysiące złotych przeznaczyć na zadbanie o zwierzę, a nie odkładać rok, żeby potem zwierzę olać.


      Rozpisałam się znowu ;)

      Usuń
    2. Jeszcze raz ja. Dzięki za odpowiedź.

      Jeśli chodzi o przewidywanie zachowania zwierząt, wiadomo, że określona rasa nie gwarantuje konkretnego charakteru, jednak zmniejsza ryzyko popełnienia kardynalnego błędu w wyborze.

      Oczywiście pod warunkiem, że przed wyborem zapoznamy się z opisem rasy, pogadamy z hodowcami.

      Jeśli ktoś np. spodziewa się, że labrador będzie psem bezproblemowym, to najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że jest to czworonożne stworzenie, dla którego liczy się hierarchia w stadzie i np. próba podporządkowania go 2letniemu dziecku to średni pomysł. Większość ludzi chyba też nie bierze poprawki na to, że zwierzę upodabnia się do nich w trakcie wspólnego życia i jeśli np. w domu panuje nerwowa atmosfera, a właściciel jest w gorącej wodzie kąpany, to i najpotulniejszy z natury pies zacznie przejawiać charakterystyczne zachowania.

      Jeżeli możliwość przewidzenia charakteru na podstawie rasy jest mitem, to tak samo za mit należałoby uznać twierdzenie, że mieszańce to o wiele mądrzejsze i zdrowsze stworzenia, bo mają bardziej zróżnicowaną pulę genetyczną. Tak naprawdę decyduje przypadek. Osobniki obdarzone "dobrymi" genami mają oczywiście większe szanse na przetrwanie w trudnym środowisku i się skutecznie rozmnożyć, ale też mogą być nosicielami zmian, które letalne okazałyby się dopiero w odpowiedniej konfiguracji, w ich potomstwie.

      Prawdą jest, że ludzie w stosunku do rasowych zwierząt potrafią być szokująco niekonsekwentni. Myślę jednak, że to, czy ktoś szanuje kolejnego członka swojej rodziny, jest bardziej związane z jego charakterem i podejściem do "statusu" zwierzęcia właśnie, niż z faktem, czy go kupił, czy wziął za darmo. Nie sądzę, by o "darmowego" psa czy kota zatroszczył się bardziej.

      Argument, że renomowane hodowle nakręcają popyt na te oszukańcze wydaje mi się niesprawiedliwy. Tak samo moglibyśmy stwierdzić, że nie powinniśmy produkować ubrań dobrej jakości, bo ktoś zapragnie zarobić na podróbce albo nie mamy prawa cieszyć się wolnością w Internecie, bo ludzie o niskiej moralności mogliby ją wykorzystać do popełnienia przestępstwa. Potępieni powinni być ludzie bezpośrednio zamieszani w proceder, w tym wypadku nieuczciwi hodowcy i niefrasobliwi nabywcy, a nie ci, którzy działają zgodnie z zasadami, ale stali się inspiracją dla oszustów.

      Na koniec mojego przydługiego posta słówko o snobizmie. Ludzie tak już mają, że są różni i podobają im się różne rzeczy, sytuacje itd. Dla mnie chęć posiadania "ładnego" zwierzęcia i bardzo precyzyjny pogląd na tą "ładność" snobizmem nie jest. Snobizmem staje się dopiero, gdy potrzeba posiadania "ładnego, tego właśnie" psa czy kota nie wynika z autentycznych upodobań tylko z chęci wpisania się w jakiś trend czy grupę.

      W pełni rozumiem ludzi, którzy szukając kota, nie chcą pierwszego z brzegu, ale zastanawiają się i dokonują wyboru. Nie musi to być zresztą wybór "markowy". Nawet do schroniska przychodzimy przecież z konkretnym wyobrażeniem, jakie życie chcielibyśmy ze swoim psem/kotem prowadzić i jakiego pupila w swym otoczeniu zaakceptujemy.

      Cały czas pamiętam, że to wyłącznie tag, ale poruszasz w nim poważne tematy i - mam nadzieję - liczysz na poważną dyskusję pod swoimi artykułami.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. o wszystkim chce czytac, o zyciu, wege miejscach, wege jedzeniu, o nie chemicznej chemii.
    Dzieki za post, chyba najfajniej zrealizowalas ten tag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, cieszę się, że podoba się pomysł, który zrealizowałam i ogólnie jaki chcę realizować na tym blogu :)

      Usuń
  7. Właśnie bardzo dobrze Ci wyszła ta notka, też sie pewnie skuszę, bo mam zaproszenie, a co tam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapraszam do realizacji taga, mnie do całkiem niezłych refleksji zmusił ;)
      i dziękuję :)

      Usuń
  8. zgadzam sie ze wszytskimi 5!!
    mnie czesto jeszce zastanwai jak ludziska te swoje luks kulki trzymaja latami, dokupuja kolejne opakowania do kolekcji, serio to chyba tez ma date waznosci? sadze ze polowa uzywa przeterminowanych! hahah ale co tam grunt ze markowe.

    ja w pedzle zaopatrzylam sie przez mineralne kosmetyki, a do tych polecane byly syntetyczne włosia, i tylko takie na szczescie mam.

    lubie twojego bloga, poczytam o wszytskim, szczegolnie o CF poza kosmetykami. ulubione marki CF, wszytsko o czym masz ochote pisac!

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z chęcią poczytam o kosmetykach wegańskich, ale nie tylko wyselekcjonowanych z marek aprobowanych przez PETA, ale równiez tych akceptowanych przez BUAV, czy wegański klub OK.

    OdpowiedzUsuń
  10. No i marzę o notce o "alternatywnych" cruelty-free perfumach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak tak, niszowe nietestowane perfumy, aromaterapia, nietestowana chemia gospodarcza i ja osobiście bym była bardzo chętna na opisy zakupów z iherba ;)

    O i nie mam nic przeciwko notkom prosto z mostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bede w niepopularnej grupie ale akurat skorzane dodatki bardzo lubie a buty przede wszystkim. Rozumiem, ze ktos inny moze miec odmienne zdanie i nie przeszkadza mi to.

    Perfumy? nie ma znaczenia niszowe czy nie, mam okazje znac obie gruoy i w kazdej z nich jest cos dla mnie:) podobnie jak z magiczne kulki i inne twory. Lubie dobra kolorowke i mam slabosc do Guerlaina- to akurat moja ulubiona firma.

    Lubie do Ciebie zagladac, ciekawie piszesz. Nie wszystko mi sie podoba ale warto poznac odmienny punkt widzenia.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexxana, nie wiem czy można w takim przypadku mówić o niepopularnej grupie, lubianych dodatkach i ulubionej fimie.
      Ten blog przedstawia, że ulubione dodatki i ulubione firmy są stworzone u podstaw z bandy sadystów, pracujących dla ludzi, którym etykę wyparł snobizm. Może i ostre słowa, ale ja osobiście, znając i również lubując się w dobrych kosmetykach i ubraniach - mam odruch wymiotny na firmy, które sprzedają mi złote opakowania na zakrwawionych rękach.

      Usuń
  13. Pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga. GENIALNA notka. Piszesz ciekawie, inteligentnie i podpisuję się pod wszystkimi Twoimi poglądami.
    Musisz być świetnym człowiekiem. Szkoda, że podobnych osób jest tak mało...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pralciu, uwielbiam jak piszesz i mogłabym czytać Ci godzinami, ale za każdym razem mam taaakie wyrzuty sumienia jak nie wiem co.. kocham pędzle MACa, uwielbiam Guerlain, buty muszę nosić ze skóry, bo innych moje stopy nie tolerują.. jestem zła :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Dołączam się do prośby o notkę o perfumach CF. Z przykrością stwierdziłam, że nic a nic nie wiem o niszowych markach, a marzą mi się właśnie perfumy o zapachu świeżo skoszonej trawy, ogniska albo deszczu (srebrnego smoka :3). Istnieje może coś takiego?

    Swego czasu wykonałam samodzielnie pachnidło z olejków eterycznych i alkoholu. Całkiem je cenię, ale tym sposobem nie mogę uzyskać tych wymarzonych zapachów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Popieram Twoje poglądy dotyczące testowania produktów na zwierzętach. To okrutne i w wielu przypadkach niepotrzebne. Tak samo ze zwierzakami ze schronisk. Nie bierzesz jednak pod uwage sytuacji ludzi uczulonych na sierść, którzy jeśli chcą mieć zwierzaka są zmuszeni wybrać psa lub kota "rasowego" który ma włosy a nie sierść (jeśli z jakieś powodu nie są lub nie mogą być odczuleni).

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak najbardziej popieram. Jest coraz więcej firm nie testujących , jednak w dlaszym ciagu wiele tych testujących... smutne

    Obserwuje i zaprszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pod wszystkimi punktami podpisuję się obiema rękami, natomiast najmocniej boli mnie kwestia poruszona w ostatnim, chociaż to chyba ciężko pozycjonować akurat. Wszystkie punkty wiążą się z ludzką próżnością i głupotą niestety. Zawsze jest mi szalenie smutno, kiedy słyszę że ktoś sobie sprawił psa jakiejś tam rasy za ileś tam tysięcy. Tyle zwierząt czeka na swojego człowieka w schroniskach. Sama idea kupna pupila, jak towaru w sklepie. Nie wiem, dla mnie to zupełnie niezrozumiałe.

    OdpowiedzUsuń
  19. dla zwolennikòw psòw rasowych i tych co uwazaja ze istnieja tzw."zaufani hodowcy",tam gdzie wchodza pieniadze(i to nie male)konczy sie zaufanie,kochani,polecam wam dokument,national geografic"pedigree dogs exposed"znajdziecie go takze na youtube...bardzo oswiecajacy filmik.

    OdpowiedzUsuń
  20. Co do psów rasowych miałabym obiekcje . Fakt problem bezdomności psów jest wielki ale gdyby psy były drogie byłby mniejszy . Gdyby można było zdobyć psa tylko z dobrej hodowli mniej ludzi decydowało by się na zakaz bo często trzeba spełnić sporo warunków żeby psa dostać , zostaje jeszcze kwestia pieniężna , sama mam rasowego psa i kota oba zwierzaki są wyciągnięte z pseudo hodowli . Obie rasy są moimi wymarzonymi , nie ze względu na eksterier bo cairn terriera trudno nazwać ładnym ale pasują do mojego stylu życia , psy ze schroniska , ulicy to często jedna wielka niewiadoma , inaczej sprawa ma się w domach tymczasowych choć i wolontariusze nie zawsze wszystko mówią bo jak wyjdzie po adopcji to nie ma reklamacji . Dlatego sporo ludzi decyduje się na hodowle chcą mało aktywnego psa , łagodnego lubiącego dzieci wybierają odpowiednią rasę , w przypadku psów po przejściach często okazuje się że pies który miał być łagodny pokazuje po jakimś czasie pazur i błędne koło się zatacza pies jest znowu porzucany . Nie mówię że rasowe psy też tak nie kończą ale zazwyczaj ich nabywcy bardziej myślą nad decyzją wzięcia psa i mają wiedzę na temat rasy , wymagań uzyskaną chociażby od hodowcy . Absolutnie zachęcam do adopcji ale żeby były to przemyślane decyzje sama zajmuję się psami i wiem jaki wpływ mają na nie kolejne nieudane adopcje , dlatego najbardziej potrzebne są domy tymczasowe mało ludzi się na nie decyduje niestety

    OdpowiedzUsuń
  21. Zostawienie tylko hodowli zwierząt rasowych niestety nigdy się nie uda, prościej jest kotki topić 3 razy w roku niż dać 100 zł za sterylizacje kocicy:/ wszyscy znajomi dziwią sie że kastrujemy królika bo mamy parkę a nie chcemy mieć małych króliczków, przecież to takie słodkie a w zoologicznym kupują małe po 10 zł to można zarobić. A i 100 zl na królika wydać?! Przecież można utopić króliczki:( i to jest za darmo :(jak nie zmienimy mentalności ludzi to ani rasowe ani te nie chciane zwierzęta nie będą miały lekkiego życia

    JA mogę żyć bez portfela, butów, torebki, futra z prawdziwej skóry - i tak mnie nie stać a sztuczne wydaje mi się ładniejsze ,

    mam królika i nie mogłabym mu patrzeć w oczy jakbym miała furto z jakiegoś zwierzaka! Albo świadomie (podkreślam świadomie) kupować kosmetyki testowane na zwierzętach i używać ich jak mogą byc testowane na rodzinie mojego malucha!

    Jakby kosmetyki nie testowane były drogie, dostępne tylko w necie to bym się zastanowiła czy kupować nie testowane i czy studenta stać na to ale jak pełno ich jest w sklepach i nie muszę rezygnować ze wszystkich kosmetyków (np. tusze, kremy) to nie jest to duże wyrzeczenie dla mnie. Wolę oleje niż drogie balsamy do ciała, szampony i odżywki też tylko firm nie testujących - żadnego poświecenie tutaj nie ma, a czuję się lepiej że nikt nie oślepia zwierząt żeby patrzeć jak szybko szampon oczy wypali :(

    Pedzle też z naturalnego włosia bez problemu nie będę kupować (jak mnie będzie stać na kupno jakiegokolwiek lepszego pędzla to kupię syntetyczny)

    Co do hodowli to chodziłam miesiąc po miasteczku i szukałam fermy/ hodowcy królików i nawet u weterynarza kazali mi iść do zoologicznego, w promieniu 100 km nie ma hodowcy królików a wieść maleństwo pół Polski to meka, kupiłam wiec w zoologicznym i ta sama weterynarz co odesłała mnie do zoologicznego dala mi burę że kupiłam za młodego królika. No żesz jak teraz taka mądra to mogła mi polecić hodowcę, a nawet 4 latka bym wzięła. Łatwo jest dac burę ale polecić hodowcy już nie łaska

    Perfumy, hmmm nigdy ich nie kupowałam (no raz w życiu) zawsze albo brałam mamie/siostrze albo dostaję, jako osoba kompletnie nie świadoma o co chodzi z testowaniem było mi obojętne jakie mam pefumy, teraz jeszcze mam pełną butlę a o to czego będę używać jak się skończą i jak znaleść nie testowane perfumy czy olejki będę się martwić jak się będą kończyć , i sama nie wiem jakie wybrać, na pewno Sephora czy inne znane marki odpadają

    Mogę zrezygnować też z kupna/ dostania kolejnych zwierzaków- chodzi mi o to że jak kupię kolejnego królika to nakręcę im biznes, zaczną produkować następne na jego miejsce, a jak zobaczą że popyt na króliki jest mały to nie będą ich tyle namnażać. Ale jakby był męczony, niechciany od znajomych bo się im znudził to bym przygarnęła bo co tam jeden wiecej jak można mu życie uratować (jednego już nie uratowałam- został zabity bo sie znudził dzieciom, a ja nie zdążyłam przyjechać i go zabrać do mnie). Tak samo lepiej zabrać ze schroniska , niż kupować ze sklepu i nakręcać im popyt.

    jednak nie mogę zrezygnować z produktów żywieniowych testowanych na zwierzętach (Nestle, Pepsi i inni) o ile kosmetyki to nie problem to przy jedzeniu się po prostu gubię, bo wszystko wydaje mi się testowane. Wszystko co lubię jak batoniki, napoje, kostki rosołowe, czekolada moga pochodzić o tych firm, a ja nie widze alternatywy dla tego, szczególnie w malutkiej miejscowości

    OdpowiedzUsuń
  22. Co do psów nie zgodzę się. Sama posiadam rodowodowego psa z hodowli, a wybrałam go właśnie z zamiłowania do danej rasy i cech charakteru jakie ta rasa sobą reprezentuje. To nieprawda, że "Nie ma czegoś takiego jak „mądra rasa”, „spokojna rasa”, „lubiąca dzieci rasa”. Każdy zwierzak jest inny, wzięcie konkretnej rasy nie zapewnia NICZEGO, bo zwierzęta, jak ludzie, mają swój charakter, temperament i usposobienie. " (pozwoliłam sobie skopiować Twoją wypowiedź).
    Owszem, wszystko zależy od wychowania i środowiska, w którym pies dorasta, ale są rasy lepiej radzące sobie np. z dziećmi lub w jakichś dyscyplinach sportowych bądź np. w pracy z niepełnosprawnymi. Kupując rasowego psa kierowałam się właśnie pożądanymi cechami charakteru (później dopiero wyglądem) i się nie zawiodłam. Dlatego w posiadaniu rasowego psa nie ma nic złego, nawet jak się na niego wydało 2000, bo to przecież osobista sprawa na co się wydaje pieniądze.
    Oczywiście popieram to, aby nie rozmnażać bezmyślnie zwierząt i znajdować domy psiakom ze schronisk, ale krytyka, że kupiło się rasowego psa zamiast przygarnięcia go ze schroniska, jest bezpodstawna. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Smuci mnie fakt, że wszyscy zarówno Ci "za" jak i Ci "przeciw" ślizgają się po porblemie zamiast faktycznie zagłębić się w temat. Kiedyś (bardzo kiedyś ;) ) ludzie zabijając zwierzę wykorzystywali je praktycznie całkowicie, nic się nie marnowało - śmierć zwierzaka nie była fanaberią, ale warunkowała przetrwanie. Sama jestem przeciw polowaniom dla rozrywki (dlaczego nie ma akcji dotyczących tego problemu?), złemu traktowaniu zwierząt (w każdym aspekcie, czy to bezdomnego psa, czy krowy hodowanej na mięso), testowaniu na zwierzakach (chociaż to według mnie bardzo trudny temat, bo o ile z kosmetykami sprawa jest jasna, to problem pojawia się przy badaniach naukowych czy lekach - choć też uważam, że większość leków jest zbędna). Nie widzę jednak nic złego w zabiciu zwierzęcia dla pokarmu, ubrania itp pod warunkiem, że będzie to zrobione "humanitarnie" i nic się nie zmarnuje (żadne hodowanie fretek na futra! ale skoro już jem krowę to dlaczego mam nie wykorzystać jej skóry, czy właśnie wyrzucenie jej na zmarnowanie nie byłoby złe?). Nie ma co się łudzić, że cała ludność świata przejdzie na wegetarianizm (z resztą wtedy ziemia na pewno by nas nie wyżywiła), za dużo nas i za bardzo przyzwyczailiśmy się do świetnego i stosunkowo łatwego źródła jakim jest mięso no i niech ktoś mi powie co by się stało np z Inuitami gdyby przestali jeść zwierzęta.
    Ale chodziło mi w sumie o coś innego, o owe ślizganie. Ok, każdy ma prawo do własnych przekonań, ale skoro martwimy się o zwierzę to dlaczego nie martwimy się o środowisko, w którym te zwierzę żyje, i w którym będą żyły jego młode itd? Czy lepiej poświęcić 1 zwierzę na parę butów czy pokolenia i to różnych gatunków? O czym ja w ogóle mówię? O tym, że zarówno produkcja jak i później degradacja sztucznych włókien (czy tych z butów, czy z pędzli czy czegokolwiek) to koszmar i tragedia wielokrotnie większa niż śmierć 1 krowy. Tak, garbarnie też zanieczyszczają środowisko, bo nie stosują naturalnych metod wyprawiania skór a chemiczne, ale jednak można stworzyć garbarnię środowisku przyjazną, w przeciwieństwie do fabryki tworzyw sztucznych, gdzie takiej możliwośći nie ma. Jak długo wytrzymują buty z tworzywa skóropodobnego choćby i najlepiej wykonane? Osobiście mam dwie torebki - malutką i dużą, obydwie skórzane i obydwie ponad 10 letnie! Czyli od dziesięciu lat nie kupiłam torebki, bo te które mam sprawują się świetnie i pewnie jeszcze wiele lat będą (rekordzistka, moja przyszywana ciocia, ma 1, słownie jedną, torebkę, która jest starsza ode mnie i wciąż wygląda na nową - gruba, wyślizgana skóra:) ) Problemem jest próżność i głupota. Problemem są ludzie którzy muszą mieć 15 par butów, 10 torebek czy 3 samochody. I nic nie zmienimy jeśli zlikwidujemy produkty skórzane z rynku, bo wtedy i tak udusimy się w dymie fabryk produkujących galanterię z "eko-skóry" - co za przewrotne określenie.
    Tak jest mój pogląd, nie upieram się, że jedynie słuszny.
    A co bym chciała czytać?
    Chciałabym czytać rozsądne, niezaślepione emocjami i przemyślane analizy (o takie jak np wywód o psach rasowych - brawa!). Chciałabym przeczytać wszystkie za i przeciw, dogłędną analizę, dokopywanie się do źródeł, kompleksowego traktowania problemu, przeprowadzenie całego dowodu, a nie jedynie same wnioski i oparte na nich wywody.

    Nie zmienia to jednak faktu, że podejście do tagów ogromnie mi się spodobało i uważam je za perłę. Chylę czoła i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba ktos tu nie rozumie pojecia rasowy. Znaczy to tyle ze psy nie sa rozmnazane ile razy tylko sie da, karmione byle czym i wiadomo jak beda wygladac, jaki beda miec charakter oraz ze beda ZDROWE.

    Najgorsze dla mnie gdy ktos hce meic konkretnego piseka np Yorka i kupuje go bez metryki. spiera wiec PSEUDOHODOWCOW!!! Ludzi ktorym zalezy tylko na zysku! Im nie zalezy na rasie, na zdrowiu i wygladzie psa...


    Kazda rasa ma pewne cechy np spokoniesza, latwiej uczaca sie etc; etc; i DLATEGO kupujemy RASOWEGO a nie kundelka podobnego do jakiejs rasy.

    Smutne ze tyle researchu niby tu jest zrobionego a w tym temacie same glupoty :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś tu rozumie pojęcie "pies rasowy" i w 100 zgadza się, że lepszy pies z porządnej hodowli, od ludzi, którzy dbają o zwierzęta, niż od pseudohodowców. Ale subiektywnym zupełnie zdaniem - lepiej wziąć psa, któremu grozi reszta w schronisku.
      Charakteru żadnemu psu nie zagwarantujesz - to moje również subiektywne zdanie, poparte latami pracy ze zwierzętami z rodowodem i bez.
      Zdrowie - powstanie rasy wiąże się z krzyżowaniem zwierząt ze sobą spokrewnionych, uzyskiwanie cech, które wcześniej nie występowały naturalnie w naturze wiąże się z szeregiem prawdopodobnych schorzeń dla danej rasy - np. przerost mięśnia sercowego u pekińczyków czy chociażby problemy reumatyczne owczarków, nic odkrywczego w tym względzie nie napisałam.

      Stąd wypraszam sobie zarzucanie wypisywania "głupot". Moje zdanie "czego nie chcę" jest zupełnie subiektywne i proszę nie odbierać tego osobiście, co wiele osób odebrało. Cieszę się, kiedy ludzie poszli do sprawdzonego miejsca, zapłacili za zwierzaka z dobrej hodowli. Niemniej jednak dla mnie, osobiście, lepiej by człowiek zrobił, jakby wziął zwierzaka, który tego potrzebuje, a nie specjalnie go sobie płodził. Ale jeśli już takiego zwierzaka ma - mam nadzieje, że będą ze sobą szczęśliwi i opiekun da mu wszystko co najlepsze.

      Usuń
  25. Witam. Trafiłam tutaj poszukując informacji na temat, które niszowe marki perfum nie testują na zwierzętach. Z moich dotychczasowych poszukiwań wiem tylko tyle, że Comme des Garcons a także Honore des pres (ta druga ma nawet EcoCert). Czy Autorka tego bloga wie coś może na temat innych? Np. Annick Goutal, L'Artisan Parfumeur... Gdzieś chyba czytałam że taki np. Serge Lutens testuje :/
    Będę wdzięczna za wszelkie informacje.

    OdpowiedzUsuń
  26. You aгe ѕo coоl! I do not think I've read a single thing like this before. So good to find another person with a few genuine thoughts on this issue. Seriously.. thanks for starting this up. This website is something that is needed on the internet, someone with a little originality!

    Also visit my homepage: Same Day Payday Loans Online
    my site - Pay Day Loans

    OdpowiedzUsuń
  27. Simρly want to ѕаy your article is as astonishing.

    The cleaгneѕs on your submіt iѕ simрly nice аnd that i coulԁ suρpoѕe you're a professional on this subject. Fine together with your permission let me to seize your RSS feed to keep updated with drawing close post. Thank you a million and please carry on the enjoyable work.

    Also visit my web site - 2apply4cash.Com
    Check out my website : payday loans online

    OdpowiedzUsuń
  28. It is not my first time to pay a quick visit this website, i am browsing this site dailly and obtain
    fastidious data from here all the time.

    Also visit my website Payday Loans Online

    OdpowiedzUsuń
  29. Co do perfum niszowych, gdyby ktoś potrzebował rady jakich zapachów niszowych i cruelty-free szukać, służę radą :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...