7 czerwca 2012

Oświadczenie Urban Decay w sprawie wejścia na rynek chiński - świat się kończy?



               Od niedawna można spotkać się z informacją, że firma kosmetyczna Urban Decay ma zamiar sprzedawać swoje kosmetyki na rynku chińskim. W środowisku pro-zwierzęcym zawrzało, więc postanowiliśmy szerzej opowiedzieć o sprawie. Na stronie Urban Decay pojawiło się oświadczenie w tej sprawie – tutaj. Poniżej przedstawiamy nasze tłumaczenie na język polski:

>>Urban Decay zamierza sprzedawać nasze produkty w Chinach. Wiemy, że ta decyzja nie zdobędzie uznania wśród części naszych lojalnych klientów z powodu polityki Chin w kwesty testów na zwierzętach.

Przez 16 lat zobowiązywaliśmy się wobec dwóch spraw: praw kobiet oraz walki przeciwko testowaniu na zwierzętach. Nasze przywiązanie do tych spraw nie będzie zachwiane.

Dla tych z was, którym nieznana jest polityka Chin, kwestią sporną jest:  rząd chiński zastrzega sobie prawo do przeprowadzanie testów na zwierzętach na produktach kosmetycznych zanim te zostaną dopuszczone do użytku przez ludność chińską. Rząd wówczas nie poinformuje nas, jeśli skorzysta z tego prawa wobec naszych produktów. Więc nasza marka nie przeprowadza testów na zwierzętach, ale rząd chiński jednorazowo może przeprowadzić testy używając naszych produktów. Czy podoba nam się polityka Chin? Nie… i właśnie o to chodzi. Dla Urban Decay wejście do Chin było ogromną decyzją. Ale wierzymy, że zmiany nie mogą zajść i nie wydarzą się poprzez zewnętrzne, samotne wywieranie presji  na zamknięty rynek. Zmiany mogą wystąpić jedynie od wewnątrz. Wchodząc na chiński rynek, zrobimy swój wkład, który pomoże wprowadzić takie zmiany.

Kiedy rozważaliśmy ekspansję do Chin, grupa konsultantów marketingowych mówiła nam, abyśmy usunęli z naszej historii firmy część opisującą naszą krucjatę przeciwko testom na zwierzętach. „To nic nie znaczy dla chińskiego konsumenta kosmetyków” – mówili. Oczywiście, odmówiliśmy. Nasza polityka „ żadnych testów na zwierzętach” jest częścią naszego jestestwa i było tak od pierwszego dnia. Wiadomość o tym, że kwestie zwierząt nie będą obchodzić nawet przeciętnego chińskiego konsumenta, była dla nas największym czynnikiem w podjęciu decyzji do wejścia na rynek chiński. Od początków Urban Decay ciężko pracowaliśmy, aby poinformować konsumentów o prawach zwierząt w Stanach Zjednoczonych i Europie. Pole bitwy dla praw zwierząt jest teraz w Chinach, a my chcemy być tam, żeby namawiać do dialogu i sprowokować zmiany.

Mamy również nadzieję rzucić nieco światła na kwestię praw kobiet w Chinach. Jest to dla nas bardzo ważne, jako firmie, która zaopatruje klientki. Z jednej strony, wejście na rynek chiński jest drogą do awansu kobiety na ważne stanowisko zawodowe. Pomożemy rozwinąć przemysł kosmetyczny, który zatrudnia i tworzy ścieżki kariery głównie dla kobiet. Mimo, że prawa pracownika są tutaj stosunkowo nowym pojęciem, postęp może być wywarty częściowo ze strony przedsiębiorstw, konsumentów oraz wsparcia grup z innych krajów. Bazując na tym, nasza wiara w to, że zarówno siła z zewnątrz oraz presja wewnętrzna dla zmian może spowodować pomoc w przekształcaniu znaczenia kobiet i testów na zwierzętach w polityce chińskiej. I co ważniejsze, mamy nadzieję wpłynąć na punk widzenia obywateli w obu tych sprawach.

Jeśli nie wyruszymy na rynek chiński, to zrobią to inne firmy, które nie mają takich przekonań jak nasze i wówczas kultura chińska nigdy się nie zmieni. Chcemy zachęcić konsumentów, którzy będą dbali o zwierzęta na tyle, aby kupić produkt cruelty-free, oraz aby widzieli  kobiety pracujące zawodowo, które będą dla nich wzorem do naśladowania i wypłynie to na ich życie codzienne.
.
Owszem, jesteśmy firmą for-profit – dla zysku. I tak, ostatecznie chcemy zarabiać pieniądze w Chinach. Jednakże, przynajmniej na razie, i tak nie będziemy zdobywać zysków w Chinach, chociażby dlatego, że rynek nie jest jeszcze gotowy na utrzymanie ich nietradycyjnej marki. Gdyby chodziło wyłącznie o pieniądze, poczekalibyśmy jeszcze kilka lat. Jednakże nasz najazd na ich rynek bierze również udział w niesamowitym czasie zmian w Chinach. Nie lubimy testów na zwierzętach (13 psów w naszym biurze również nie lubi), ale staramy się zmienić świat… nawet jeśli jest to jeden cień do powiek. Siedzenie z boku nie jest w naszym stylu. Rozumiemy, że możecie nie polubić naszej decyzji, ale mamy nadzieje, że ją uszanujecie.

Wszelcy redaktorzy lub osoby zainteresowane wywiadem z założycielką Urban Decay -Wende Zomnir, mogą się kontaktować z nami przez publicrelations@urbandecay.com.
Przez następne 2 tygodnie będzie można zadawać pytania do Wende Zomnir w sprawie wejścia Urban Decay na rynek chiński.<<
Tłumaczenie stworzone zostało przez Publiczna-Pralnia, jest ono amatorskie, staraliśmy się przede wszystkim uzyskać jak największy sens wypowiedzi, zamiast dosłowności. Jeśli ktoś zauważy rażąco złe tłumaczenie sensu wypowiedzi, dajcie znać w komentarzach bądź e-mailowo.


                Ciężko nam się ustosunkować do tej wypowiedzi, gdyż niewątpliwie widzimy, że poniekąd jest racja w tym, że Chiny nigdy nie ugną się od jedynie zewnętrznej presji ludzi i organizacji działających na zewnątrz Chin. Faktem jest, że potrzeba wsparcia od wewnątrz, zwerbowania chińskich aktywistów i dobrych argumentów dla chińskich – chociażby o nieekonomiczności ich działań. Nie pochwalamy decyzji Urban Decay, jednakże jeśli faktycznie zdecydują się walczyć z chińskim prawem – zweryfikujemy to i z pewnością będziemy im dopingować. Gdyż w tej chwili niewątpliwie jest priorytetem zmiana w prawie chińskim. Jak widzicie, od pewnego czasu na Publicznej Pralni nie pojawiają się żadne konkretne kosmetyki – poniekąd celowo, bo od początku roku na listach pojawia się sporo zmian i w jednym miesiącu poczynione zakupy, w następnym okazują się nietrafione, gdyż firma przeszła na rynek azjatycki. W planach było przedstawienie Wam nawet kosmetyków Urban Decay, co również w tej chwili zostanie odwołane. Niewątpliwie jesteśmy teraz zamieszani w spory konflikt moralny, jest trudność z wybraniem tego, komu mamy wierzyć, a komu nie. Ani jak traktować potencjalne firmy, które swoją decyzję tłumaczą ideologicznie.

Jak wy oceniacie decyzję Urban Decay? Jakie są wasze pomysły na to, aby zmienić politykę testowania na zwierzętach w Chinach? Sprawa wydaje się absurdalna, gdyż testować oni chcą produkty, które od lat istnieją na rynku i są wobec tego „testowane na ludziach”, konsumentach, którzy sami przez lata mogli zweryfikować te produkty.
Piszcie koniecznie jakie jest wasze stanowisko wobec Urban Decay i piszcie o waszych pomysłach!

22 komentarze:

  1. pitu pitu.. w tyłek niech se wsadzą takie tłumaczenia! odwrócili kota ogonem i tyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jednej strony tak, ale z drugiej przyznają, że również chodzi im o zysk. mają dobrych marketingowców...

      Usuń
  2. Każda firma,która wchodzi na rynek chiński tłumaczy się mniej czy więcej,ale i tak wiem,że chodzi tylko o kasę.Ale powiedzcie mi czy Chińczycy to jacyś nad-ludzie,skoro tak upierają się na testowaniu kosmetyków,które już kiedyś były przetestowane w Europie czy Stanach?Czym różnią się ode mnie czy innej osoby?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje i na pewno nic nie kupię tej firmy. Niech nikomu nie wmawiają, że potrzebny im jest rynek chiński w ogóle to wszyscy właściciele firm powinni zakończyć współprace z chinami za względu na ich dziwne, niezrozumiałe i okrutne wobec zwierząt prawo to może wtedy by się opamiętali, ale wiadomo chodzi o kasę. Ja nie rozumiem ludzi, którzy kupują kosmetyki testowane na zwierzętach niby to kochają swoje pieski, kotki, ale nie zastanawiają się jak traktowane są inne zwierzęta. To, że jeszcze istnieją firmy, które na zwierzętach testują to jest tylko wina ludzi, którzy kupują ich produkty bo przecież my wszyscy mamy wybór, ale niestety nie wszyscy chcą z niego korzystać.

    OdpowiedzUsuń
  4. no dobra, ale wiadomo, że Twój pomysł o opuszczeniu rynku chińskiego nie jest możliwy do zrealizowania - chociażby dlatego, że 99% firm ma w dupie testy na zwierzętach.
    więc może jak UD zrobiłoby akcję uświadamiania obywateli Chin (podobnie jak zrobił to Lush w Europie) to coś to zmieni?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z uświadamianiem jest dobry, ale niestety są jeszcze ludzi, których testowanie na zwierzętach w ogóle nie obchodzi. Ja np. pracuje z kilkoma takim prostaczkami, które nie mają w sobie odrobiny empatii. Moim marzeniem jest zamiana prawa abym firmy nie mogły już testować na zwierzętach.

      Usuń
    2. W Chinach mówi się o zmianie tego prawa, ale mówi się i mówi, ludzie protestują, chcą zakazu testowania, a władze nic z tym nie robią.

      Usuń
  5. Takie tłumaczenie można sobie o kant d**y rozbić. UD chce zarobić i tyle. Chiny to wspaniały rynek zbytu. A powoływanie się na prawa kobiet (och tak, bez ich kosmetyków faktycznie nie da się żyć...Jeśli tak, to dlaczego nie ma ich w Polsce?) jest żenujące. Jestem zainteresowana też tym, co KONKRETNIE zrobią w ramach "dialogu i sprowokowania zmian"? Bo póki co to czcze gadanie i usiłowanie wybielenia się.
    W ogóle mam wrażenie że UD przeczy sam sobie. Chcą w Chinach promować kosmetyki cruelty free. Tyle, że one już nie będą cruelty free, bo siłą rzeczy będą testowane na zwierzętach.
    Nie jestem osobą która nie używa produktów testowanych na zwierzętach. W mojej łazience stoi domestos, w kosmetyczce mam podkłady Lancome. Ale nie lubię, jak ktoś robi ze mnie kretynkę. A w moim odczuciu to właśnie robi UD. Swoją chęć zarobku ubiera w woalkę celów wyższych (dobrze, że nie zbawiania świata).

    OdpowiedzUsuń
  6. tja jasne, kolejnym oświadczeniem będzie zapewne zarzut dla Chin, że te nie podejmują dialogu a później UD liczyć będzie na to, że temat rozejdzie się po kościach a ludzie zapomną. Nie, nie zapomną!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem jak się do tego odnieść - po kilku fajnych firmach, któ®e zrobuły to samo teraz kolej na następną. Będzie pewnie ich kilka i wydawałoby się, że w tak rozwiniętym świecie nie powinno być takich problemów, a jednak.

    OdpowiedzUsuń
  8. UD poszło na kasę i nie dajcie sobie mydlić oczu pięknymi słowami. Tacy byli anty na testowanie, a teraz nagle ich oświeciło i uznali, że Chiny to będzie dobry pomysł, a ludzie nie zauważą. A jak jeszcze dojdzie do tego dobry PR to wszyscy łykną, że to dla dobra ogółu. Bzdura.

    OdpowiedzUsuń
  9. jakie to dziwne ze nagle tyle firm udeża na chiny! nie chca zmarnowac szansy na wielkie zyski.
    ciekwae czyte prawa kobiet oznaczaja ze beda im placic normalne stawki za prace czy "miskę ryżu".

    dla mnie ciekawa informacja to ta, ze to nie oni testuja tylko rzad w swoich laboratoriach! bo sadziłam ze to firmy musza przedstawic dokumentacje po testach na zwierzetach, a tu okazuje sie ze jednak nie ?
    i czy ten przepis w takim razie jest bardzo stosowany? w sensie czy faktycznie chinski Ktos uzna za konieczne sprawdzenie na zwierzakach tych kosmetyków któe ich zalewaja z europy/stanów? moze to taki martwy przepis.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też uważam, że UD leci na kasę. W końcu Chiny to ogromny rynek zbytu. Myślę, że ta firma testowanie na zwierzętach ma gdzieś. Do tej pory nie testowali (lub twierdzili, że nie testują) i byli tacy wrażliwi na krzywdę zwierząt, a teraz nagle im przeszło? Myślę, że jeśli rzeczywiście nie testowali to tylko po to, żeby zdobyć klientelę wśród ludzi, którym cierpienie zwierząt nie jest obojętne. Teraz, gdy nadarzyła się okazja na dobry zarobek w Chinach, plotą jakieś bzdury o zmianach w tym kraju. Akurat, już to widzę... Prawda jest taka, że UD chodzi tylko i wyłącznie o zyski.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi też ciężko uwierzyć, że zamierzają taką rewolucję w Chinach zrobić. Jak większość komentujących uważam, ze chodzi im tylko o pieniądze. Co te firmy do Chin się tak ostatnio pchają ???

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie nie przekonali.. nie kupię już nic tej firmy... 13 psów...BIEDULKI:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem, to tylko dorabianie filozofii, oszukiwanie klientów przez Urban Decay, a chodzi tylko o to, by wejść na przepotężny rynek chiński i zarobić krocie. Bzdurą jest myślenie, że od "środka" będą mieli jakikolwiek wpływ, by coś zmienić w związku z tymi rygorystycznymi przepisami. Niby jak? Powiedzą klientom: nie kupujcie naszych produktów, rząd chiński zmusił nas by testować je na zwierzętach? Albo będą wywierać wpływ na rząd petycjami? Błagam. Nie wspominając już o tym, że samo społeczeństwo krajów azjatyckich cechuje się wyjątkową ignorancją w stosunku do losu zwierząt i na tego typu kampanie w ogóle nie zwrócą pozytywnej uwagi.
    Ja jestem rozczarowana decyzją UD i po raz kolejny widzę, że po prostu pieniądz, to potęga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już swoją opinię wyraziłam na forum, ale powiem jeszcze raz - po prostu chcą zamydlić oczy klientom, i tyle. Całkiem niemały krok zrobili od 'We don't test on animals. How could anyone?" do "No, Urban Decay will not test on animals in China. However, the Chinese government may conduct a test using our products before they can be sold there." Brak mi słów. Ja nie będę kupować żadnych kosmetyków firm, obecnych w Chinach, dopóki mam inne alternatywy (a mamy ich na razie, dzięki bogu, sporo). A jakby mi nagle zabrakło alternatyw, to chyba i tak wolałabym robić własne kosmetyki, niż głosować kasą za politykę okrucieństwa.
    Ale szczerze mówiąc, raczej nie sądzę, żeby wszystkie firmy świata poszły do Chin. Zawsze będą firmy typu Lush lub Provida, bo po prostu na takie firmy jest zapotrzebowanie. Są ludzie, dla których nietestowanie na zwierzętach - kwestia kluczowa (wystarczy popatrzyć na komentarze na FB stronie Urban Decay). Myślę, że musimy wspierać właśnie takie firmy i jasno pokazywać innym, że nie da się nas okłamać - jeżeli wejdą na rynek chiński, to stracą klientów. To jest jedyny dowód, który przemówi do nich: uderzenie w najbardziej bolesne miejsce - portfel.
    -anna3101-

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Moim celem jest używanie kosmetyków NIETESTOWANYCH NA ZWIERZĘTACH. Tylko tyle i aż tyle. Promowanie swoich zasadach przez odstępowanie od nich to marna taktyka.

    Koczilla

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja mam takie pytanie, wszedzie staram sie znalesc marki Afaparf (farby do wlosow) czy testuja czy nie i nie ma jej na zadnej z list testowanych lub nie testowanych i nie wiem, moze ktos z Was wie czy oni testuja na zwierzetach?

    OdpowiedzUsuń
  17. i love urban decay :) they have amazing stuff!
    keep up the great work with your blog :))

    xoxo

    http://www.flirting-with-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Poszukujesz profesjonalnego tłumacza? Skontaktuj się z nami ! http://123tlumacz.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. NIGDY nie kupię kosmetyków Urban Decay!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...