6 lutego 2014

Kontrowersyjna woda z kranu


                Dzisiaj o strachu i sennym koszmarze wielu ludzi. Z upodobaniem piją coca colę, która świetnie odrdzewia rury, raczą się alkoholem (to z pewnością ze względów antybakteryjnych), uwielbiają gyrosa na mieście – ALE – woda z kranu może ich zabić!


                Staram się filtrować wodę. Póki co, zaopatrzyłam się w dwie półlitrowe butelki z filtrem węglowym, marzy mi się jeszcze dzbanek. Do zakupu skłaniało mnie sukcesywnie wiele rzeczy. O filtrowaniu wody dochodziły mnie słuchy, ale niespecjalnie podejmowałam temat. Potem obiekt moich westchnień jak i nienawiści – Jillian Michaels (amerykańska trenerka, która opublikowała wiele różnych filmów z ćwiczeniami – polecam!) – podjęła tematykę filtrowania i oszczędzania wody w programie The Biggest Loser. Zwracając uwagę na to, jak wiele butelek uczestniczy marnowali podczas programu, zakupiono im wielorazowe butelki, do których nalewano filtrowaną wodę.
                No i następuje pytanie – CZY TO NIE TRUJĄCE?!
                W głowach wielu ludzi jest zakorzeniony fakt, że woda z kranu jest brudna i toksyczna. Faktycznie, przed laty woda kranowa mogła budzić kontrowersje, jednakże spieszę zawiadomić niedowiarków  - od niedawna sanepid bardzo restrykcyjne i codziennie kontroluje nasze wody w kranach – woda w kranach jest wodą spożywczą. Jedyne, co może nas odwieść od jej picia to problem samego budynku mieszkalnego, w którym stare rury mogą mieć wpływ na jej czystość (rdza itp.). Jednakże w nowych budynkach oraz w budynkach, w których rury były wymieniane – z powodzeniem można się raczyć wodą prosto z kranu. Jeśli jakiekolwiek zanieczyszczenia w tej wodzie mogą wystąpić – uchroni nas przed tym filtr.
                Zmęczona taszczeniem zgrzewek butelek wody mineralnej (hej, to drugie piętro bez windy!), przerażona ilością wyrzucanego plastiku i zniesmaczona cenami oraz wyborem wody w okolicach mojej uczelni czy centrum miasta (same Krople Beskidu należące do testującego na zwierzętach koncernu Coca-Cola) – postanowiłam coś z tym zrobić.
                Mimo to, muszę przyznać, że budzi to wiele kontrowersji, a czasami nawet i agresji. Jesteście zdziwieni? Ja również byłam. Ludzie odbierają to skrajnie – od pomysłów, że nie stać mnie na wodę mineralną, aż po zarzuty, że to trujące. Najzabawniejsza była reakcja koleżanki ze studiów, która praktykuje na co dzień typowe junk food, zapijając batona energetykiem – zaczęła prawić mi wykład, że to trucizna, w życiu by się tego nie napiła, okraszając to niecenzuralnym określeniem mojej osoby ;) Bardzo przypomina mi to komiks przedstawiający reakcję ludzi na weganizm. Wydaje mi się, że ilekroć ktoś planuje w swoim życiu zrobić coś ekologicznego, prozdrowotnego i niestandardowego – dookoła jest pełno życzliwych osób, które chcą ten pomysł zrównać z błotem. Nie dajcie się!

                Świat codziennie mnie zadziwia, jednakże wszystkim polecam picie kranówy i korzystanie z różnych form filtrowania wody. Ja posiadam Bobble Bottle i jestem bardzo zadowolona. Sporą ofertę ma także Brita, jednak ich filtr węglowy w przypadku butelki wymagał częstszych zmian (producent rekomenduje wymianę po tygodniu) aniżeli Bobble Bottle (100 napełnień), więc lenistwo zwyciężyło. Zużywam dzięki temu o wiele mniej butelek, piję więcej wody, kręgosłup jest wdzięczny, gdyż wychodząc zabieram ze sobą pustą butelkę i napełniam ją w miejscu docelowym.
                Pamiętajmy, że woda bezpośrednio jest związana z egzystencją człowieka. Butelki PET wynaleziono dopiero w ubiegłym stuleciu, ludzie do tego czasu doskonale radzili sobie bez nich. Na dzień dzisiejszy wodę kranową pozyskuje się z tych samych źródeł, co wodę mineralną. Agresywna reklama producentów wód butelkowych sprawiła, że konsumenci mają w głowach dokładnie to, czego oni potrzebują – potrzebę nabywania wody butelkowej. Na szczęście coraz częściej ich kłamstwa i manipulacje są ujawniane i płacą karę za treści sugerująca, że ich woda wpływa na lepsze zdrowie/jest zdrowsza niż inna marka/woda z kranu.


                A wy jaką wodę pijecie? 

20 komentarzy:

  1. Sama mam butelkę z filtrem węglowym i muszę przyznać, że to super sprawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki nie miałam to też ciężko było docenić :)

      Usuń
  2. Ja mam w domu filtr zeptera, sama bym go w życiu nie kupiła, bo strasznie duży koszt :P ale jak jest to korzystam. Niestety nie mogę brać pustej butelki z domu i nalewać wodę powiedzmy w pracy (pracuję w szpitalu, a tu niestety w rurach pełno bakterii, co się przekłada na wodę...). Zamieniłam też plastik na szkło, mam ze sobą szklaną butelkę z wodą, a nie plastikową.
    Ludzie do tego stopnia się nauczyli, że woda butelkowana jest niezbędna, że nawet ja się na tym łapię. Często jak piję wodę z filtra zastanawiam się, że piję właściwie kranówę, pierwsze skojarzenie to brudna woda, ciężko się wyzbyć takich skojarzeń po 20 latach picia butelkowanej wody. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, czasem warto zwracać uwagę na miejsce poboru wody, niemniej właśnie ciekawa jestem jak system kontroli wody wygląda w szpitalu :)
      Początki są trudne aby się przemóc, ale z tego co wiem te filtry na kran potrafią na tyle mocno uzdatniać wodę, że niektóre wręcz są niepolecane ze względu na to, że wodę całkowicie jałowią z pozytywnych składników ;) Czytałam różne porównania filtrów w książce Jillian Michaels "Opanuj swój metabolizm".
      Dziwi mnie tylko skojarzenie brudnej wody, a bezkrytyczne picie innych napoi, które są faktycznie niezdrowe.

      Usuń
  3. Filtra nie posiadam bo... nie wiem co:) W dzieciństwie nabawiłam się lamblii i od tej pory mam wyrobiony odruch picia przegotowanej (ha, żeby było śmieszniej w życiu bym nie myślała o myciu np. jabłka przegotowaną. Ot, konsekwencja:D ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie konsekwencja kuleje :D myślę, że w chwili obecnej lamblii z wody raczej już się nabawić nie można ;) ale odruchy w ludziach pozostały po czasach kiepskiej jakościowo wody, ale sprawę właśnie załatwia mi filtr, bo nie muszę czekać na przegotowanie ;)

      Usuń
  4. Woda z kranu to i owszem, wcale nie jest gorsza od jakichś tam Nestle, natomiast jakość rur naprawdę pozostawia wiele do życzenia. Dla swojej kotki filtruję wodę, potem nalewam jej do fontanny-poidełka, w której też jest filtr. I po jakimś czasie ten filtr robi się koloru rdzy, a przecież to już jest woda wstępnie przefiltrowana...

    Mimo że nie lubię butelek plastikowych, kupuję wodę mineralną, ale prawdziwą mineralną, czyli taką, która ma minimum 1000 mg/l składników mineralnych. Jest zdrowa i świetnie smakuje.
    -anna3101-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety trzeba zwracać uwagę na rury, ja na szczęście we Wrocławiu narzekać nie mogę, mimo, że kocięta też mają filtrowane poidełko dodatkowo. Ale woda tutaj jest bardzo dobra i zawsze czysta. Nieco gorzej sprawa się ma w domu rodzinnym, bo to małe miasto i tam z tymi rurami jest różnie

      Usuń
  5. Kupiłam dzbanek jakiś czas temu z tego powodu, że na 2 osoby schodziły nam 2 zgrzewki wody tygodniowo. Było uciązliwe taszczenie tego ze sklepu, zazwyczaj kończyło się na wyjeździe na zakupy samochodem, a zdrowiej jest pieszo pójść. Tym samym, na zakupy chodzę teraz pieszo, nie wydaje $ na plastik i mam kiedy tylko zapragnę świeżą wodę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to u nas identyczna historia ;) zgrzewka za zgrzewką szła a do targania tego nie było chętnych ;]

      Usuń
  6. komentuję na fejsie, a tymczasem tekst już jest :D
    No, ja kranówy w domu nie piję, bo moje miasteczko rdzą i syfem się toczy, ale u innych - chętnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak właśnie w domu rodzinnym :C szczególnie, że często są przestoje krótkie w dostępie do wody i wtedy leci żółta. Za to nadrabiam we Wrocławiu, gdzie woda jest bardzo dobra :)

      Usuń
  7. Ja też mam Bobble Bottle :) Fajna sprawa! A i wodą prosto z kranu bez filtrowania nie pogardzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przełamuje opory w głowie :D chyba, że wracam z biegania - wtedy piję pierwszą ciecz jaka się napatoczy ;)

      Usuń
  8. Ja pije przefiltrowaną wodę z kranu - używam FILTRA KUCHENNEGO FT-LINE 3 - wygrałam go w konkursie na Facebooku. Jest rewelacyjny :) Zobaczcie prezentacje na YT http://www.youtube.com/watch?v=8hwTqrzYi40

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dobry post!
    ja aktualnie piję bardzo mało wody (tak, wiem, 1,5l dziennie), ale podzielam Twoje zdanie, tym bardziej związane ze zmianą stylu swojego życia i reakcją innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi właśnie butelka z filtrem pomaga nieco nadgonić zapotrzebowanie na wodę. Też mam problem aby pilnować tej zalecanej ilości, ale jak pełna butelka jest cały czas pod ręką to z nudów zaczynam pić ;)

      Usuń
  10. W moim przed-poprzednim (:P brzmi głupio ale nie wiem jak to poprawniej określić) miejscu zamieszkania piłam kranówę przefiltrowywaną w dzbanku Brita. Niestety woda w kolejnym mieszkaniu była już gorszej jakości a w kolejnym...ech. Niby nie powinno być różnicy ale skoro mój wrażliwy żołądek ją wyłapał... to nie pozostaje mi nic innego jak ganiać z tym przeklętym plastikiem. Mimo dobrych chęci :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto zadzwonić do kogoś, kto odpowiada za wodę w tym rejonie - spółdzielnia mieszkaniowa, a nawet do sanepidu? Jeśli to wina rur - spółdzielnia powinna dostawać informację, iż woda jest niezdatna to picia, a jeśli to wina wody to sanepid powinien się tym czym prędzej zająć :)

      Usuń
  11. A ja od zawsze piję kranówkę, w domu rodzinnym na wsi było głębinowe ujęcie wody (hydrofornia, nie studnia) - woda wręcz pyszna :D Teraz mieszkam w nowym budownictwie i nawet nie wpadłam na pomysł kupowania butelkowej do codziennego funkcjonowania ;) Czasem zdarzy się gazowana, jak się bąbelków zachce ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...