4 maja 2014

Mój kot mnie nienawidzi


                Twój zwierzak Cię nie lubi? Jest wredny, robi Ci na złość? Sika na Twoje rzeczy, jest agresywny, niszczy przedmioty? Izoluje się od Ciebie?
                Jeśli tak, to nie martw się. Twój zwierzak jest normalny, po prostu Ty nie wiesz, co on chce Ci przekazać.

                Spróbuj pominąć fakt, że jestem Kociarą, która rujnuje imprezy, na które jest zapraszana, ponieważ gdy tylko spotka na nich innych Kociarzy - wówczas do momentu, aż nas gospodarze nie wywalą za drzwi, rozmawiamy o tym, jakie kształty przyjmuje wyrzygana przez nasze koty sierść (odp. piękne!).

                Zatem - co zrobić gdy Twój zwierzak Cię nienawidzi? Warto znaleźć na początku zwierzęcego behawiorystę (weterynarze mają niekiedy taką specjalizację, a chociażby powinni być w miarę biegli w tym temacie), aby wytłumaczył Ci bardziej rzetelnie niż ja, że zwierzęta mają delikatną psychikę i nie jest to powód do śmiechu. Mogą mieć słabszy bądź silniejszy układ nerwowy i mogą sobie różnie radzić z szeregiem rzeczy, które mogą je stresować, a na które Ty nie zwracasz uwagi. Jeśli zwierzę zdaje się być agresywne, „niegrzeczne” (cokolwiek to oznacza), zachowywać się odmiennie niż zachowywało się wcześniej bądź też zawsze zachowywało się dziwnie – to zanim rozważysz, że to pewnie kwestia rasowości/bądź jej braku – pomyśl, czy tak łatwo byś stwierdził, że człowiek rasy czarnej jest bardziej agresywny od rasy żółtej, a człowiek rasy żółtej lubi bardziej kontakt z dziećmi, aniżeli człowiek rasy białej? Nie? W takim razie to pierwszy krok, aby zauważyć w zwierzęciu indywidualność, a odrzucić tezę, że jest to przewidywalny egzemplarz z etykietą „labrador”, „norweski leśny” czy też nieokiełznany „dachowiec”, „mieszaniec”, „kundel”. Bowiem to nie kolor skóry czy kolor sierści warunkuje osobowość, a cały zespół czynników, na które składają się środowisko, wychowanie, sytuacja, również geny, ale wcale nie w stopniu dominującym pozostałe aspekty.

                Co z powyższego wynika? Że musisz spróbować poznać etiologię tych zachowań i pomóc futrzakowi. Często jest to wynik stanu chorobowego, którego sami nie jesteśmy w stanie zdiagnozować, bo objawy niewiele nam mówią.
Papi - więcej zdjęć tego omena >tutaj<
                Przykładów nie będę daleko szukać, a wskażę Wam znane już piękności – Papi i Minerwę. Obie są pod opieką behawiorystki. U Minerwy problemem okazało się zapalenie dziąseł – ból sprawia, że jest nerwowa, problemy z gryzieniem doprowadzały do głodu albo niestrawności – pomyślcie, czy stan bólu jest dla Was przyjemny? Czy długotrwały ból sprawia, że jesteście nerwowi, zdezorientowani, a nawet agresywni względem innych? No właśnie, nie różnimy się wiele od siebie.
Papi z kolei jest uczulona na ślinę pcheł, które czasami podłapywała od kontaktów z psami. Dodatkowo towarzystwo nerwowej Minerwy wpłynęło na fakt, że sama doprowadzała się do ataków autoagresji i wygryzała sobie sierść. Potrzeba było naprawdę sporo czasu, abyśmy mogły się zorientować, że jej zmiany skórne mają przede wszystkim podłoże psychiczne.

                Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat postępowania ze zwierzakami – dajcie znać, wówczas zaprezentuję Wam moich 5 sposobów, w jaki dbam o psychikę moich kociąt na co dzień.

                Pamiętajcie, powyższy tekst nie jest tylko tworem szalonej Cat Lady, jest poparty konsultacjami z weterynarzami oraz wypowiedziami fachowców - więc powyższy wywód ma wymiar prawie, że naukowy ;)

Ave Seitan!

7 komentarzy:

  1. Dobry tekst i czekam na więcej. Sama mam 2 koty i widzę co się potrafi z nimi dziać gdy np. dłużej niż zwykłe nie wracam do domu. Albo jak jak muchy nie ma długo w mieszkaniu, jak brzuszek boli. Moim zdaniem to wcale nie jest trudne - określenie co jest nie tak. Tylko wymaga to czasu u cierpliwości, trzeba się przyglądać zwierzakowi a nie traktować go jako nieodłączny element domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jednak faktycznie mogą to być przyczyny chorobowe, że kot czy pies zmienią zachowanie, a wbrew pozorom na wiele czynników jesteśmy również ślepi i osoba trzecia, zwłaszcza znająca się na rzeczy, prędzej wskaże możliwe problemy :)

      Usuń
  2. Ja miałam w domu małe szczenię, które gryzło mnie po kostkach i wyrywało instalacje elektryczne ze ścian. O szczochach i kupskach nie wspomnę bo na dwór wynosiłam co godzinę.
    Teraz suka urosła i jest pieszczoch, czasem zjada dowolny przedmiot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo, mały szczeniak zachowuje się inaczej aniżeli dorosły i właśnie o tych problemach w dorosłym życiu wielu właścicieli zapomina, że mogą mieć drugie dno i poszukać przyczyn trzeba głębiej :) głaski dla psiny <3

      Usuń
  3. A ja nie znoszę kotów. Mam jednak w domu dwa (mieszkam z teściami i w zasadzie to ich koty). Byłam w stanie tolerować ich obecność w domu głownie ze względu na córkę, która je kocha. Jednak ostatnio kotka zaciążyła po raz pierwszy (zastrzyk nie zadziałał -.-) i jej zachowanie jest co najmniej irytujące. Mówiąc mniej oględnie - czasami mam ochotę wywalić ją przez okno. Próbuje wejść do każdej szafy, szafki, za telewizor i za meble, miauczy ciągle i bez przerwy się łasi, nawet do mnie. Jestem w stanie zrozumieć, że kociary to kręci, ale mnie na miłość Boską, doprowadza do szewskiej pasji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - jestem ogromną przeciwniczka zastrzyków. Prowadzą do wielu powikłań zdrowotnych i nowotworów, więc sugeruję sterylizację. Po drugie - opisane objawy są raczej podobne do okresu rui, nie ciąży. Może kotkę coś boli, ciąża przebiega nieprawidłowo? Próby wejścia do różnych pomieszczeń mogą świadczyć z kolei o tym, że poszukuje ustronnego miejsca do rozwiązania ciąży i pozostania w nim na okres połogu z kociętami. Sugeruję przygotować jej takie ciche, zaciemnione i wygodne miejsce, najlepiej łatwe do wyczyszczenia po porodzie, ale również miękkie i wygodne, zabezpieczone ucieczką ślepych kociąt z tego miejsca.
      Odpowiedzialność za zwierzę nie musi przejawiać się miłością, ale skoro się je oswoiło i uzależniło od swojej osoby, trzeba zapewnić im wszystko, co jest im do funkcjonowania w zdrowiu potrzebne. Posiadanie zwierzęcia to nie przyjemności, a obowiązki, często nieprzyjemne. Czy to dziecko czy zwierzę, przyjemne są tylko chwile, a okres choroby czy problemów natury fizjologicznej jest nieprzyjemny dla nikogo, ale ani dziecka, ani kota nie powinno się w tym momencie wyrzucać przez okno ;]

      Usuń
  4. Ciekawy wpis. Bezpośrednio mnie nie dotyczy, bo nie mam zwierząt, ale robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...