Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje społeczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje społeczne. Pokaż wszystkie posty

8 marca 2015

Dlaczego nie widzisz niebieskiego?

Dziecko krzyczy zbyt często? Bezdomny śpi zbyt mocno? Sąsiadka ma zbyt mocny makijaż? Jako człowiek postępowy, nie wtrącasz się w życie innych. Nie reagujesz.


Nadszedł ten dzień, że pochwalę Chrześcijan za genialną kampanię reklamową. Nie polską kampanię o tym, że pedofilia, przepraszam, konkubinat to grzech. Pochwalę zagraniczną reakcję na viral dotyczący sukienki. I zapytam Was o to, czy reagujecie?

Codziennie za ścianą słyszę krzyczące dziecko. Nie wysypiam się, spóźniam się do pracy. Ciągły, jednostajny krzyk dziecka. Trwający godzinami. O 6 rano. O 16. O 19. O 21. Ciągle. Napisałam list do rodziców, bo widuję przecież swoich sąsiadów. Nie wyglądają na rodzinę patologiczną, może po prostu, jako młode małżeństwo, nie radzą sobie? Nie będę dzwonić na policję. To nie moja sprawa. Czyżby?

Jaki widzicie kolor?
Chciałam, abyście dziś zastanowili się, jak często udajecie, że pewne zdarzenia Was nie dotyczą. Nie musicie się bronić, jak widać – sama często przymykam oko. Powinnam zadzwonić na policję, bo a nuż, dziecku dzieje się krzywda. Człowiek na ulicy nie musi być wcale bezdomnym, a osobą po ataku epilepsji. Zresztą – nawet jeżeli jest to bezdomny – wyziębienie organizmu może skutkować zgonem. Sąsiadka pod makijażem może ukrywać siniaki.

Wiem, łatwo mówić. "To nie moja sprawa". Instynkt samozachowawczy każe odwrócić wzrok i zadbać o siebie. W końcu przypomnijmy sobie, jak trudno w Polsce było politykom i Kościołowi pogodzić się z konwencją antyprzemocową.

Sukienka niebiesko-czarna czy biało-złota? Nie możecie wpłynąć na to, jak wasze oko rozpoznaje ten kolor. Ale następnym razem, możecie zgłosić niepokojącą Was sytuację straży miejskiej, zadzwonić na Niebieską Linię (801 12 00 02) i zareagować.


Trzymajcie się!
 







P.S. Ja widzę niebieską!


7 stycznia 2013

Uwolnij psy z Astra!

Dzisiaj, po długiej (jak zawsze), przerwie, mam sprawę do wytrwałych czytelników Pralni. Otóż cisza była spowodowana tym, że w Polsce udało się ruszyć z akcją skierowaną przeciwko wiwisekcji i dumnie mogę wszystkich Was zaprosić na oficjalną stronę oraz funpage NOTEST.PL

W związku z tym mamy w Polsce teraz lepszą możliwość do angażowania się w akcje przeciwko temu okrutnemu procederowi, jaki ma miejsce na świecie. W tej chwili mamy okazję zaangażować się w pomoc dla naszych północnych sąsiadów - w Szwecji firma farmaceutyczna AstraZeneca postanowiła zmniejszać swoją działalność na terenie tego kraju, co za tym idzie - zakończyć w tamtejszych laboratoriach testy na psach. Część psów zostało uśpionych, jednakże pozostałe mają zostać oddane do innych laboratoriów - mimo sprzeciwu społeczeństwa i walki o to, aby psy zostały adoptowane.

Dlatego też zapraszam Was wszystkich do wydarzenia, w którym będziemy walczyć o godne życie psów, aby nie zmarły torturowane w laboratoriach.
Odnośnik do wydarzenia na FaceBooku > Tutaj
Opis całej akcji > Tutaj

Pomóc można na wiele sposobów - kontaktować się z firmą AstraZeneca listownie, telefonicznie a także fotografując się ze swoim zwierzakiem i postulatem o uwolnienie beagli w ramach międzynarodowej akcji w sprawie psiaków z Astra.

Internet ma wielką siłę, stąd zachęcam do rozgłaszania akcji, tak jak już to uczyniły inne osoby, jak Magda z Projektu 365 :

Projekt 365, 3razy100plus65.blogspot.com

24 września 2012

Aktualności na jesień 2012


                Tak, zdajemy sobie sprawę, że systematyczność Pralni woła o pomstę, ale mamy na to swoje usprawiedliwienia. Otóż cisza na blogu nie pokrywała się z zastojem w temacie cruelty-free, wręcz przeciwnie. Dzieje się na świecie, w Polsce – i to dużo się dzieje!
źródło: lastampa.it
                Przychodzę dziś ze wspaniałymi informacjami, otóż po pierwsze – pragnę zakomunikować, że kilka dni temu ostatni piesek uratowany z bestialskiej, zamkniętej już hodowli Green Hill (obiekty, w których hodowano psy rasy beagle w celu przeprowadzania na nich testów laboratoryjnych) – został umieszczony w nowym domu!  Jako ostatnie w domach umieszczone zostały matka i jej dwa szczeniaki, po spędzonym ostatnim czasie w centrach leczniczych. Maluchy miały problemy zdrowotne, zaś matka nigdy nie widziała światła słonecznego i z powodu przeprowadzonych na niej eksperymentów, nie mogła normalnie pić. Trzymajcie kciuki, aby cała trójka, jak i pozostałe z 2.500 tysiąca psiaków wróciło do zdrowia, również psychicznego, po tak traumatycznych przejściach.

                Włoski Senat zaś debatuje nad zakończeniem wiwisekcji we Włoszech! I trzeba jasno powiedzieć, że jest to ogromna zasługa aktywistów (w tym Polski, Beaty Sawickiej) oraz głośno wyrażającej swoje zdanie opinii publicznej, która wymusiła zamknięcie Green Hill, uwolnienia aresztowanych aktywistów oraz uwolnienia dwóch i pół tysiąca psów. (info: gazzettadelsud.it)

                Zaś w Polsce również temat zaczyna się pojawiać. 17 października w Warszawie odbędzie się konferencja zorganizowana przez Polską Akademię Nauk. Dotyczyć będzie omówienia kwestii zasadności oraz przyszłości testów na zwierzętach w Polsce. (info: naukawpolsce.pap.pl)

                W październiku również szykuje się spotkanie organizacji ECEAE (The EuropeanCoaliton To End Animal Experiments) w Brukseli, na które zaszczyt ma się wybrać cała załoga Publicznej Pralni. W planie jest spotkanie w Europarlamencie z europosłami, na której zostanie przedstawiona petycja dotycząca zaprzestania testów na zwierzętach. Mamy nadzieję wywrzeć wpływ zarówno na prawo europejskie, jak i każdego kraju z osobna, poprzez rozmowy członków ECEAE ze swoimi krajowymi posłami (trzymajcie kciuki, aby rozmowy z polskimi posłami przebiegły pomyślnie!). Główne debaty będą dotyczyć zakazu wydanego od 2013 roku ws. kosmetyków oraz ich składników! (info: eceae.org)
                A wszystko to zaczęło się dzięki podjęciu współpracy z polską organizacją Viva! Dzięki temu mam nadzieje, że to kwestia dni, aż w Internecie pojawi się nowa, oficjalna strona dotycząca właśnie zaprzestania testów na zwierzętach, szata graficzna już kompletna (dzięki www.reyman.pl), czekamy tylko na informatyka i będzie się czym chwalić.

                Także mam nadzieje, że zrozumiecie miniony zastój, obiecujemy poprawę, gdyż w zanadrzu mamy sporo produktów kosmetycznych, pielęgnacyjnych oraz chemii domowej, czy produktów spożywczych, które są oczywiście nietestowane na zwierzętach i są warte polecenia!  Z powodu przeprowadzki zgromadziłam całą torbę środków czystości marki Frosch, czyli firmy z uroczą, zieloną żabką w logo.
Piszcie koniecznie Wasze odczucia w sprawie wymienionych wydarzeń, a także jakich produktów nietestowanych brakuje Wam w domu –  spróbujemy je znaleźć i zrecenzować dla Was! 

24 lipca 2012

Czas na dobre wiadomości!


Czas na poprawienie humoru. Wszystkim tym, którzy płakali nad upadkiem moralności firm (określenie „moral decay” królowało na fanpage’u Urban Decay po ostatnich informacjach, że firma zamierza rozpocząć sprzedaż na rynku chińskim), czas osłodzić nieco życie.  Oto nowe oświadczenie firmy 
Urban Decay:

Po uważnym rozważeniu wielu spraw, zdecydowaliśmy nie rozpoczynać sprzedaży produktów Urban Decay w Chinach. Niektóre czynniki były ważne podczas osiągnięcia tej decyzji, jednak ostatecznie nie czuliśmy, że moglibyśmy zastosować się do regulacji chińskich i nadal być wierni naszym pierwotnym zasadom. Zdajemy sobie sprawę, że w Chinach jest wiele postępowych klientów, którzy chcą mieć możliwość kupowania produktów nietestowanych na zwierzętach – mamy nadzieję, że będziemy mogli zaoferować tym konsumentom produkty Urban Decay w przyszłości.

Po naszym wstępnym ogłoszeniu, zdaliśmy sobie sprawę, że musimy zrobić krok w tył, dokładnie przejrzeć nasz pierwotny plan oraz porozmawiać z wieloma osobami i organizacjami, które zainteresowały się naszą decyzją. Żałujemy, że nie byliśmy w stanie bezzwłocznie odpowiadać na wiele pytań, które otrzymywaliśmy, doceniamy cierpliwość, którą pokazali nasi klienci, kiedy to my przechodziliśmy przez tą trudną kwestię.

Od powstania naszej firmy w 1996 roku, zostaliśmy zobowiązani do zakończenia testów na zwierzętach w branży kosmetycznej. Jak wykazują odnowione współprace, które otrzymaliśmy od organizacji takich jak PETA oraz CCIC, pozostaje nasza rdzenna zasada. Urban Decay nie testuje produktu finalnego na zwierzętach, również nie pozwala innym testować  ich w naszym imieniu, poza tym wymagamy zaświadczeń od dostawców, że surowce używane do produkcji naszych wyrobós nie są testowane na zwierzętach. Urban Decay ma zaszyt być w 100 % wolne od okrucieństwa.
(Powyżej szybkie, amatorskie tłumaczenie. Tekst oryginalny tutaj: www.urbandecay.com)

                Urban Decay poszło po rozum do głowy i mimo kuszenia i wizji większych zysków – pozostało przy swoich klientach – to się chwali. I oby ich marzenie o tym, by kiedyś w przyszłości móc sprzedawać w Chinach produkty bez udziału cierpień zwierząt czym prędzej się ziściło. Póki co – nieśmiały pomysł, aby wprowadzili swoje produkty w krajach, gdzie bestialskich regulacji brak – Polska czeka!


                Poza powyższym, warto wspomnieć o tym, co obecnie dzieje się w sprawie Green Hill – laboratorium, w którym testowano na setkach psów rasy beagle. 28 kwietnia tego roku grupa aktywistów, wśród których była polka mieszkająca we Włoszech, Beata Sawicka, uwolniła niewielką część zwierząt i sprawa nabrała rozgłosu. Aktywistów wstępnie aresztowano, lecz międzynarodowe wsparcie dla tej akcji doprowadziło, że wczoraj, dnia 23 lipca 2012 Green Hill zostało oficjalnie zamknięte!
I jest to prawdziwy powód do świętowania! 2500 psów zostanie zabranych z laboratorium, będą poszukiwane dla nich nowe domy, w których może w końcu zaznają miłości, a nie bólu i okrucieństwa.

Te dwie informacje są bardzo potrzebne, bo wielu z Was, ludzi szukających informacji o tym, jak pomagać zwierzętom, ma chwile zwątpienia. Kiedy to ma się wrażenie, że wszelkie działania są nic nie warte. Że to, co czyni jednostka, nic nie pomaga, jest niezauważalne w skali świata. Jednak to nie jest prawda, mobilizacja i dobre chęci potrafią czynić cuda, nawet kiedy wszystko wydaje się beznadziejne. Każdy z nas może dołożyć swoją cegiełkę do tego, by żyć na lepszym świecie. Jednego dnia nie zniknie całe zło, ale uratowanie choćby jednego stworzenia – jest warte najwyższych poświęceń, a co dopiero takich małych jak chociażby nie kupowanie produktów, które nie są testowane na zwierzętach, podpisanie petycji, informowanie ludzi o testowaniu – to nic nie kosztuje. To drobne gesty, które pomnożone razy tysiące innych ludzi, którzy się do tego dołączą – mogą czynić cuda!

27 kwietnia 2012

Lush - akcja przeciwko wiwiskecji


                Dzisiaj chcę powiedzieć o prawdziwej „firmie z jajami”. To, co zrobiła firma LUSH w środku na dnia, na ruchliwej ulicy Londynu, było przerażające, ale przede wszystkim odważne i dające do myślenia. W końcu nie od dziś wiadomo, że wprowadzanie klientów w smutny nastrój nie nastraja ich do kupowania – jednak jak widać są jeszcze firmy, które prowadzą swój biznes zgodnie ze swoimi ideałami i potrafią przeżyć mniejsze obroty na rzecz uświadomienia społeczeństwa.



                Jaqueline Traide tego dnia pokazała Londyńczykom, jak niewiele znaczy godność, zdrowie i życie w laboratoriach, w których przeprowadza się testy na zwierzętach. Dziewczynę wyciągnęło przed szybę sklepu za szyję dwóch mężczyzn w białych kitlach. Miała nastać pora karmienia, więc umocowano w jej ustach dwa haki zaczepione o obrożę na szyi, a za jej włosy przekrzywiono jej twarz do odpowiedniej pozycji ułatwiającej karmienie. Wciskano jej na siłę pokarm, podczas gdy ona dusiła się, dławiła i próbowała uwolnić.



                Przez kolejne dziesięć godzin Jaqueline była poddawana serii innych tortur. Zakrapiano jej oczy żrącą substancją. Nakłuwano wieloma zastrzykami, ona broniąc się przed nimi, raniła się w ramiona. Golono głowę, aby móc przypiąć kolejne elektrody.



                Podczas tej prezentacji próbowano ściśle naśladować warunki, jakie istnieją w typowych laboratoriach, gdzie testuje się surowce, które mają zagościć w nowym tuszu do rzęs czy szmince. Jak podkreślono, różnicą między Jaqueline a innymi zwierzętami laboratoryjnymi jest to, że po 10 godzinach ona wróci do domu i gehenna dla niej się skończy. Dla zwierząt gehenna kończy się w momencie, gdy ich ciała już nie mają siły walczyć albo są uśmiercane.



                Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.dailymail.co.uk, na niej znajduje się też bezgłośny film z tego wydarzenia. 

Poniżej znajduje się petycja LUSH ws. zaprzestania testów na zwierzętach:


Co czujecie widząc cierpienie na twarzy tej dziewczyny? Czy uważacie, że ewolucja w jakikolwiek sposób uprawniła nas do tego?

9 marca 2012

Manifa 2012

                Słowo „feminizm” większości ludzi kojarzy, niewiadomo dlaczego, źle. O ile kobieta nie chce wypaść źle w oczach mężczyzny, bo przecież potoczne znaczenie feminizmu, to „nienawidzić mężczyzn”, to mężczyzna nawet nie pomyśli, że sam feministą być może.
                Także i Pralnia należy do wąskiego grona kobiet, która słowa feminizm się nie wstydzi. Nie mówi „nie jestem feministką, ale… < i tu następuję wypowiedź wielu feministycznych postulatów, jak chociażby chęć zrównania płac >. Pralnia Publiczna feminizmu się nie wstydzi i ma takie samo zdanie, jak większość mądrych kobiet i mężczyzn, pamiętając, że najważniejsze jest to, aby i kobiety, i mężczyźni (dyskryminowani wielokrotnie przez sądy przy sprawach rozwodowych w kwestii adopcji dzieci) i ZWIERZĘTA były traktowane równo i dobrze.


                Jednakże ominęło Pralnię Publiczną wczorajsze, blogowe szaleństwo o tematyce Dnia Kobiet, a tu od wczoraj w całej Polsce rozpoczęły się happeningi równościowe i potrwają aż do niedzieli, kiedy to w wielu polskich miastach odbędą się wspomniane manify, w każdym mieście pod innym hasłem. Dla przykładu, we Wrocławiu tematyka będzie ważna dla wszystkich mieszkańców, dotknie się sprawy EURO, które paraliżuje budżet większości miast, w których ma się odbyć. Cięcie kosztów ważnych przedsięwzięć w imię Stadionu i podnosząc czynsze i opłaty mieszkańców.
Więcej o Manifie 2012 we Wrocławiu TUTAJ.

W innych miastach hasła będą dotyczyły dostępu kobiet do samorządów czy odcięcia Kościoła od władzy. Wpisz w Google swoje miasto + manifa 2012 i sprawdź, czy Twoje miasto przygotowało coś na obchody Dnia Kobiet. Poza manifą, przewidziane są koncerty, wykłady i debaty.


                A więc drogie Kobiety, nie wstydźcie się tego, że chcecie, by wokół Was było lepiej, zabierzcie swoich partnerów, partnerki, mężów, dzieci, matki i ojców, babcie i dziadków, ciocie i wujków, przyjaciół i panią z kiosku.
A Wy, drodzy Mężczyźni, również mam nadzieje zobaczycie, że to wyraz inteligencji, a nie głupoty, aby ingerować w sprawy równouprawnienia i równego traktowania obu płci. Mam nadzieję, że wybierze się cała koedukacyjna gromada w tą marcową niedzielę. Pralnia będzie pewnie balować we Wrocławiu, więc do zobaczenia o 14! A następnie nie omieszka pójść na koncert cudnych dziewcząt ze Zdrady Pałki.

Poniżej zapraszam na spot Manify 2012 w Warszawie, wypowiadają się m.in. aktorka Katarzyna Kwiatkowska, artystka Hanna Bakuła, redaktor "Przekroju" Roman Kurkiewicz, profesor prawa Wiktor Osiatyński, Przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych Iwona Borchulska, przedstawiciele związków nauczycielskich i wiele innych osób.


P.S. Wiem, że systematyczność blogowania Pralni woła o pomstę do nieba, ale jak to w publicznych instytucjach, się człowiek musi naczekać ;] W przeciwieństwie do polskich instytucji, Pralnia chcę wam dać, złożone, pełne, wyprasowane i świeże informacje na temat zwierząt i nie tylko, więc błaga o cierpliwość.
Odwirowanie!


Dajcie znać co myślicie o corocznych manifach! Utożsamiacie się z feminizmem, czy też uważacie, że to wstyd? Co myślicie na temat EURO 2012 w Polsce i Ukrainie?

22 grudnia 2011

Zwierzę to nie prezent! Rasowy=Rodowodowy!

                Jako, że jest w zasadzie ostatnia chwila do wigilii i wyboru świątecznych prezentów, pragnę tym razem znów zwrócić uwagę wszystkich na kolejny, przerażający świąteczny proceder.


                Zauważyłam, że wiele ludzi mówi, że marzy im się w prezencie dostać zwierzę. Psa czy kota wymarzonej rasy, świnkę morską lub jakieś egzotyczne zwierzę. Zdarza się, że ludzie postanawiają kupić zwierzę z okazji świąt, urodzin, imienin dla kogoś z przyjaciół bądź rodziny lub dla własnego czy czyjegoś dziecka.
                Pragnę zauważyć, że żadne stworzenie nie może być czyimś prezentem i samo myślenie w taki sposób jest pierwszym znakiem, że z takiego zakupu powinniśmy zrezygnować. Niezależnie, czy jest to złota rybka czy też duży pies, jest to stworzenie, które od tej chwili jest w pełni od człowieka uzależnione, na człowieku zaś spoczywa cała odpowiedzialność za to kołaczące serce w mniejszym ciele.

Zapraszam do obejrzenia tego krótkiego spotu.

                Nie każdy jest gotowy i zdolny do odpowiedzialności. Wykarmienie zwierzęcia, wizyty weterynaryjne, zapewnienie zdrowego rozwoju psycho-fizycznego, odpowiednia ilość ruchu, odpowiednie warunki i przystosowanie życia oraz mieszkania do przyjęcia nowego lokatora – są to rzeczy, na które się decydujemy. Nie, które ot tak mogą być sprezentowane.
                Co roku „niechciane prezenty” są wyrzucane na ulice, przywiązywane w lesie, podrzucane do schronisk, topione w rzekach, mordowane.
                Zwierzę nie jest od uczenia odpowiedzialności nieodpowiedzialnych dzieci, zwierzę nie jest sposobem na depresyjne powroty po całym dniu pracy. Zwierzę to żywe, czujące stworzenie, które potrzebuje nie mniej niż człowiek.

                Kolejnym aspektem jest fakt pseudohodowli. Wszystkich, zdecydowanych już na zwierzę, błagam, nie wspierajcie procederu pseudohodowli. Nie ma czegoś takiego jak rasowy pies bez rodowodu,
ZWIERZĘ RASOWE ZAWSZE MA RODOWÓD.
 Pies bez rodowodu po pierwsze – nie jest rasowy, po drugie – prawdopodobnie pochodzi z pseudohodowli, w której są rozmnażane zwierzęta do momentu zakończenia się ich możliwości produkcyjnych. Niepłodna samica najczęściej jest zabijana bądź głodzona na śmierć, bo nie jest już dochodowa. To samo tyczy się każdego innego zwierzęcia, najpopularniejsze jednak pseudohodowle dotyczą głównie psów i kotów.


                Stąd biorą się, często na portalach aukcyjnych, rasowy kot czy pies w kwocie 500zł bądź nawet taniej. Zastanówmy się, czy chcemy brać udział w procederze tak przerażającym, obrzydliwym i paskudnym, jakim jest masowe rodzenie zwierząt, w imię czego? Naszego snobizmu? Lansu? Dobrego samopoczucia, że przed domem biega pies, którego rasy domyśla się każdy sąsiad i przechodzeń? Że widać, że "stać nas na to"?
                Jeśli faktycznie zależy Wam na rasowym zwierzaku, idźcie do renomowanej hodowli, w której o zwierzęta się dba. Jeśli nie stać was na to – idźcie do schroniska bądź przejrzyjcie strony z adopcjami. Znajdziecie tam masę spragnionych miłości zwierząt, które nie będą w niczym gorsze niż ich brat z rasowym kolorem sierści. Poza tym, zwierzęta o umaszczeniu podobnym do jakiejś rasy w schroniskach nie są rzadkością – i takie nudzą się potworom, które chciały na chwilę mieć zabawkę.

Miejsca, w których można dowiedzieć się więcej o akcji rasowy=rodowodowy:
http://rasowy.info/
http://www.rasowy-rodowodowy.info/
http://www.stoppseudohodowcom.org/
http://www.psy.info.pl/o/dlaczego_rodowodowy.html
http://nfo.pl/node/352

Miejsca, w których można adoptować zwierzęta:
http://www.adopcje.org/
http://www.dogomania.pl/ogloszenia/c/43/
http://forum.miau.pl/viewforum.php?f=13&sid=27ac092ef04d71dae5cf28250fe9357e
http://www.doadopcji.pl/
http://www.swinkimorskie.eu/adopcje.php
więcej:
google: adopcje psów i kotów


Życzę wszystkim, niezależnie od wyznania, poglądów i diety* spędzenia kolejnych dni w spokoju ducha, w świadomości, że nie cierpi przez nas żadne stworzenie.

Również karpia, mam nadzieję, w tym roku zostawiliście w spokoju :)




Pokochaj Tytusa
Lenny szuka domu



a może Plamka?













Bruno - jego też nikt nie chciał















Rudy Rudolf

Łapka po wypadku












* W ostatnim poście bowiem zarzucono wiele podziałów na temat tego, czy nie-weganin/wegetarianin ma prawo robić coś dla dobra zwierząt. Rozwiewam wątpliwości co do mojej osoby - autorka bloga stara się krzywdę zwierząt ze swego życia wyłączyć więc zarzuty hipokryzji są chyba nie na miejscu, nie mniej zapraszam do tego każdego chętnego, niezależnie czy mięso je czy też nie, bo to nie ma znaczenia. Znaczenie ma, czy ktoś chce uratować chociaż jedno życie, bądź chociaż nie przyczynić się do tego życia odebrania. Uratowanie chociażby jednego zwierzęcia ma znaczenie. Chociażby dla tego zwierzęcia.

5 grudnia 2011

Dzień Ryby


      Dzisiaj chciałam podjąć temat, który może być dosyć kontrowersyjnie w Polsce odebrany, koliduje on bowiem z polską tradycją i polskimi zwyczajami na tle religijnym, bożonarodzeniowym, co jest gruntem grząskim i trudnym do rozmowy.

      Jednak sprawa jest poważna i nie można jej bagatelizować. Bowiem co roku w Polsce dochodzi do przerażającego procederu, który nijak ma się do szczęśliwego okresu Świąt, ginie w gąszczach choinki i prezentów, sprawiając, że piosenki „Last Christmas” są marszem pogrzebowym, puszczanym wesoło na cmentarzu „supermarket”.


„Gehenna karpi trwa wiele dni. Najpierw są odławiane, sortowane, transportowane do sklepów, gdzie trzyma się je w niedostatecznie napowietrzonych zbiornikach. Przeżywają ogromny stres, szok temperaturowy, a jeszcze nierzadko są męczone przez dzieci w domach. Naprawdę dziwnie pojmujemy świąteczną atmosferę". - prof. Tomasz Mikołajczyk z Katedry Ichtiobiologii i Rybactwa Akademii Rolniczej w Krakowie ("Dziennik Polski" 18.12.2007 r.

      Chodzi oczywiście o proceder sprzedawania żywych karpi, trzymanych masowo w zbyt małych basenach, gdzie część z nich umiera, część jeszcze żyje. Małe dzieci, obok wesoło zaczepiają umierające stworzenia, a ich matki wybierają palcem najmniej martwe zwierze, które następnie wkłada do foliowej torebki i kontynuuje godzinne zakupy, wrzucając obok konającego zwierzęcia pierniczki, masę do makowca i suszone śliwki.


      Łatwiej nam patrzeć na śmierć i cierpienie zwierzęcia, które nie potrafi krzyczeć. Można wtedy przymknąć oko na to, jak bardzo jest rozwiniętym zwierzęciem, które m.in.

·        Żyje do 45 lat.
·         Całe ciało jest unerwione i wrażliwe niczym ludzkie oko bądź nawet łechtaczka.
·        Podobnie jak ludzie czy psy bądź koty, są kręgowcami, odczuwają ból i strach.
·        Rozpoznają członków swojej rodziny, tworzą więzi społeczne.
·        Potrafią rozwiązywać konflikty, przepraszając się głaskaniem płetwą.

      Wszystkich w tym roku zapraszam do bojkotowania masowego mordu ryb. Zróbmy wigilię bez karpia, by nie wspierać wyzysku hodowców, święta to nie czas mordu, to czas dla rodziny.

Mam nadzieję, że w Waszych domach w wigilię będziecie mogli zanucić poniższą kolędę:
(bez obaw, to bardzo przyjemna dla ucha kolęda, nie zawiera żadnych drastycznych zdjęć)



      Dzień Ryby obchodzony jest 20 grudnia, więcej o akcji na www.ryby.empatia.pl oraz www.krwaweswieta.pl


Co możesz zrobić? Sprawdź!

A poniżej wypowiedzi znanych osób w Polsce na temat kupna karpi w okresie świąt:
(wypowiadają się: Maja Ostaszewska, Muniek Staszczyk, prof. Andrzej Elżanowski, Paulina Przybysz, Krystyna Podleska)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...