Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualności. Pokaż wszystkie posty

8 marca 2015

Dlaczego nie widzisz niebieskiego?

Dziecko krzyczy zbyt często? Bezdomny śpi zbyt mocno? Sąsiadka ma zbyt mocny makijaż? Jako człowiek postępowy, nie wtrącasz się w życie innych. Nie reagujesz.


Nadszedł ten dzień, że pochwalę Chrześcijan za genialną kampanię reklamową. Nie polską kampanię o tym, że pedofilia, przepraszam, konkubinat to grzech. Pochwalę zagraniczną reakcję na viral dotyczący sukienki. I zapytam Was o to, czy reagujecie?

Codziennie za ścianą słyszę krzyczące dziecko. Nie wysypiam się, spóźniam się do pracy. Ciągły, jednostajny krzyk dziecka. Trwający godzinami. O 6 rano. O 16. O 19. O 21. Ciągle. Napisałam list do rodziców, bo widuję przecież swoich sąsiadów. Nie wyglądają na rodzinę patologiczną, może po prostu, jako młode małżeństwo, nie radzą sobie? Nie będę dzwonić na policję. To nie moja sprawa. Czyżby?

Jaki widzicie kolor?
Chciałam, abyście dziś zastanowili się, jak często udajecie, że pewne zdarzenia Was nie dotyczą. Nie musicie się bronić, jak widać – sama często przymykam oko. Powinnam zadzwonić na policję, bo a nuż, dziecku dzieje się krzywda. Człowiek na ulicy nie musi być wcale bezdomnym, a osobą po ataku epilepsji. Zresztą – nawet jeżeli jest to bezdomny – wyziębienie organizmu może skutkować zgonem. Sąsiadka pod makijażem może ukrywać siniaki.

Wiem, łatwo mówić. "To nie moja sprawa". Instynkt samozachowawczy każe odwrócić wzrok i zadbać o siebie. W końcu przypomnijmy sobie, jak trudno w Polsce było politykom i Kościołowi pogodzić się z konwencją antyprzemocową.

Sukienka niebiesko-czarna czy biało-złota? Nie możecie wpłynąć na to, jak wasze oko rozpoznaje ten kolor. Ale następnym razem, możecie zgłosić niepokojącą Was sytuację straży miejskiej, zadzwonić na Niebieską Linię (801 12 00 02) i zareagować.


Trzymajcie się!
 







P.S. Ja widzę niebieską!


12 lutego 2014

Duńskie ZOO - co się stało?

                Pewnie większość z Was słyszała już o wydarzeniach w kopenhaskim ZOO. Żyrafa imieniem Marius miała 18 miesięcy, uznano ją za genetycznie niepotrzebną. Mimo protestów i prób wykupienia zwierzęcia, dyrekcja ZOO postanowiła zastrzelić żyrafę, jej ciało zaś przeznaczyć na pokarm, materiał badawczy oraz atrakcję dla dzieci.

12 lipca 2013

Uboju rytualnego nie będzie!


               Ostatnie tygodnie były wybitnie stresujące, gdyż na arenie politycznej gorzała dyskusja o rządowym projekcie, który wprowadzałby w Polsce ubój rytualny – czyli bestialskie mordowanie zwierząt bez ogłuszania, podczas którego konają przez kilka do kilkunastu minut. Za zmianami w prawie mocno opowiadało się PSL, gdzie jeden z posłów prowadzi ubojnię, która łasiła się na dystrybucję mięsa z zamordowanych w taki sposób zwierząt. PO, w ramach koalicji, wspierało PSL w przejściu pozwolenia. Prześcigano się w argumentach za ubojem rytualnym, również próbowano osobom walczącym o zakaz uboju rytualnego przykleić absurdalną łatkę rzekomych antysemitów.
                Na szczęście – udało się przegłosować nowelizację Ustawy o Ochronie Zwierząt i nowelizacja nie wejdzie w życie. Czyli – mówiąc najprościej – Polska pozostaje krajem, w którym nie będzie rytualnego uboju!
                To duży sukces, zapracowało na niego wiele organizacji, wielu ludzi, którym nie było to obojętne. Chcemy podziękować wszystkim, dzięki którym to się udało – a udało się dzięki wszystkim nieobojętnym!
Tak wyglądały wyniki głosowania w sejmie, głosowanie o przyjęcie wniosku o odrzuceniu w całości projektu ustawy dopuszczającej ubój rytualny:
Głosowało: 409 posłów
Za było:  222
Przeciw było: 178
Wstrzymało się: 9
 Nie głosowało: 51
Klub
Liczba członków
Głosowało
Za
Przeciw
Wstrzymało się
Nie głosowało
PO
206
169
38
124
7
37
PiS
137
130
128
2
-
7
RP
36
33
33
-
-
3
PSL
29
28
-
28
-
1
SLD
25
24
18
4
2
1
SP
17
15
2
13
-
2
niez.
6
6
3
3
-
-

Zakład Mięsny Mokobody
Tutaj, można sprawdzić imiennie jak rozłożyły się głosy. W PO, mimo, że w końcu nie ustalono dyscypliny, inaczej niż reszta klubu głosowało 38 osób, które miały sumienie. Przeciwko odrzuceniu nowelizacji (czyli za ubojem) głosował m.in. premier Donald Tusk, co nie było zaskoczeniem, jednakże jest to dosyć przykre. W Ruchu Palikota głosowali wszyscy za odrzuceniem wniosku, jednakże poseł Andrzej Piątak, o czym warto napomknąć – poseł sumienia nie miał, nie ma i mieć nie będzie, bowiem to właściciel ferm zwierząt futerkowych. Nie rozumiemy co ten poseł wciąż robi w klubie RP, jak i nie mamy pojęcia co robi w sejmie – jednak nie tylko w jego przypadku nie mamy pojęcia co spora część (p)osłów tam robi. Oczywiście PSL – wsi piękna, wsi bogata, słomą z butów wystająca – w całości głosował przeciwko wniosku o odrzuceniu nowelizacji. Mamy nadzieje, że posłowie brodzą teraz na polach w gnojówce i wiedzą, że tam ich miejsce, a jak gardła podrzynać, to sobie nawzajem, nie zwierzętom.


Sprawdźcie nazwiska, przechowujcie w pamięci, przypomnijcie sobie o tych nazwiskach jak przyjdą wybory. Ludzie bez sumienia, łasi jedynie na powiększanie portfela cierpieniem innych, nie powinni w naszym imieniu decydować o kraju.

24 września 2012

Aktualności na jesień 2012


                Tak, zdajemy sobie sprawę, że systematyczność Pralni woła o pomstę, ale mamy na to swoje usprawiedliwienia. Otóż cisza na blogu nie pokrywała się z zastojem w temacie cruelty-free, wręcz przeciwnie. Dzieje się na świecie, w Polsce – i to dużo się dzieje!
źródło: lastampa.it
                Przychodzę dziś ze wspaniałymi informacjami, otóż po pierwsze – pragnę zakomunikować, że kilka dni temu ostatni piesek uratowany z bestialskiej, zamkniętej już hodowli Green Hill (obiekty, w których hodowano psy rasy beagle w celu przeprowadzania na nich testów laboratoryjnych) – został umieszczony w nowym domu!  Jako ostatnie w domach umieszczone zostały matka i jej dwa szczeniaki, po spędzonym ostatnim czasie w centrach leczniczych. Maluchy miały problemy zdrowotne, zaś matka nigdy nie widziała światła słonecznego i z powodu przeprowadzonych na niej eksperymentów, nie mogła normalnie pić. Trzymajcie kciuki, aby cała trójka, jak i pozostałe z 2.500 tysiąca psiaków wróciło do zdrowia, również psychicznego, po tak traumatycznych przejściach.

                Włoski Senat zaś debatuje nad zakończeniem wiwisekcji we Włoszech! I trzeba jasno powiedzieć, że jest to ogromna zasługa aktywistów (w tym Polski, Beaty Sawickiej) oraz głośno wyrażającej swoje zdanie opinii publicznej, która wymusiła zamknięcie Green Hill, uwolnienia aresztowanych aktywistów oraz uwolnienia dwóch i pół tysiąca psów. (info: gazzettadelsud.it)

                Zaś w Polsce również temat zaczyna się pojawiać. 17 października w Warszawie odbędzie się konferencja zorganizowana przez Polską Akademię Nauk. Dotyczyć będzie omówienia kwestii zasadności oraz przyszłości testów na zwierzętach w Polsce. (info: naukawpolsce.pap.pl)

                W październiku również szykuje się spotkanie organizacji ECEAE (The EuropeanCoaliton To End Animal Experiments) w Brukseli, na które zaszczyt ma się wybrać cała załoga Publicznej Pralni. W planie jest spotkanie w Europarlamencie z europosłami, na której zostanie przedstawiona petycja dotycząca zaprzestania testów na zwierzętach. Mamy nadzieję wywrzeć wpływ zarówno na prawo europejskie, jak i każdego kraju z osobna, poprzez rozmowy członków ECEAE ze swoimi krajowymi posłami (trzymajcie kciuki, aby rozmowy z polskimi posłami przebiegły pomyślnie!). Główne debaty będą dotyczyć zakazu wydanego od 2013 roku ws. kosmetyków oraz ich składników! (info: eceae.org)
                A wszystko to zaczęło się dzięki podjęciu współpracy z polską organizacją Viva! Dzięki temu mam nadzieje, że to kwestia dni, aż w Internecie pojawi się nowa, oficjalna strona dotycząca właśnie zaprzestania testów na zwierzętach, szata graficzna już kompletna (dzięki www.reyman.pl), czekamy tylko na informatyka i będzie się czym chwalić.

                Także mam nadzieje, że zrozumiecie miniony zastój, obiecujemy poprawę, gdyż w zanadrzu mamy sporo produktów kosmetycznych, pielęgnacyjnych oraz chemii domowej, czy produktów spożywczych, które są oczywiście nietestowane na zwierzętach i są warte polecenia!  Z powodu przeprowadzki zgromadziłam całą torbę środków czystości marki Frosch, czyli firmy z uroczą, zieloną żabką w logo.
Piszcie koniecznie Wasze odczucia w sprawie wymienionych wydarzeń, a także jakich produktów nietestowanych brakuje Wam w domu –  spróbujemy je znaleźć i zrecenzować dla Was! 

24 lipca 2012

Czas na dobre wiadomości!


Czas na poprawienie humoru. Wszystkim tym, którzy płakali nad upadkiem moralności firm (określenie „moral decay” królowało na fanpage’u Urban Decay po ostatnich informacjach, że firma zamierza rozpocząć sprzedaż na rynku chińskim), czas osłodzić nieco życie.  Oto nowe oświadczenie firmy 
Urban Decay:

Po uważnym rozważeniu wielu spraw, zdecydowaliśmy nie rozpoczynać sprzedaży produktów Urban Decay w Chinach. Niektóre czynniki były ważne podczas osiągnięcia tej decyzji, jednak ostatecznie nie czuliśmy, że moglibyśmy zastosować się do regulacji chińskich i nadal być wierni naszym pierwotnym zasadom. Zdajemy sobie sprawę, że w Chinach jest wiele postępowych klientów, którzy chcą mieć możliwość kupowania produktów nietestowanych na zwierzętach – mamy nadzieję, że będziemy mogli zaoferować tym konsumentom produkty Urban Decay w przyszłości.

Po naszym wstępnym ogłoszeniu, zdaliśmy sobie sprawę, że musimy zrobić krok w tył, dokładnie przejrzeć nasz pierwotny plan oraz porozmawiać z wieloma osobami i organizacjami, które zainteresowały się naszą decyzją. Żałujemy, że nie byliśmy w stanie bezzwłocznie odpowiadać na wiele pytań, które otrzymywaliśmy, doceniamy cierpliwość, którą pokazali nasi klienci, kiedy to my przechodziliśmy przez tą trudną kwestię.

Od powstania naszej firmy w 1996 roku, zostaliśmy zobowiązani do zakończenia testów na zwierzętach w branży kosmetycznej. Jak wykazują odnowione współprace, które otrzymaliśmy od organizacji takich jak PETA oraz CCIC, pozostaje nasza rdzenna zasada. Urban Decay nie testuje produktu finalnego na zwierzętach, również nie pozwala innym testować  ich w naszym imieniu, poza tym wymagamy zaświadczeń od dostawców, że surowce używane do produkcji naszych wyrobós nie są testowane na zwierzętach. Urban Decay ma zaszyt być w 100 % wolne od okrucieństwa.
(Powyżej szybkie, amatorskie tłumaczenie. Tekst oryginalny tutaj: www.urbandecay.com)

                Urban Decay poszło po rozum do głowy i mimo kuszenia i wizji większych zysków – pozostało przy swoich klientach – to się chwali. I oby ich marzenie o tym, by kiedyś w przyszłości móc sprzedawać w Chinach produkty bez udziału cierpień zwierząt czym prędzej się ziściło. Póki co – nieśmiały pomysł, aby wprowadzili swoje produkty w krajach, gdzie bestialskich regulacji brak – Polska czeka!


                Poza powyższym, warto wspomnieć o tym, co obecnie dzieje się w sprawie Green Hill – laboratorium, w którym testowano na setkach psów rasy beagle. 28 kwietnia tego roku grupa aktywistów, wśród których była polka mieszkająca we Włoszech, Beata Sawicka, uwolniła niewielką część zwierząt i sprawa nabrała rozgłosu. Aktywistów wstępnie aresztowano, lecz międzynarodowe wsparcie dla tej akcji doprowadziło, że wczoraj, dnia 23 lipca 2012 Green Hill zostało oficjalnie zamknięte!
I jest to prawdziwy powód do świętowania! 2500 psów zostanie zabranych z laboratorium, będą poszukiwane dla nich nowe domy, w których może w końcu zaznają miłości, a nie bólu i okrucieństwa.

Te dwie informacje są bardzo potrzebne, bo wielu z Was, ludzi szukających informacji o tym, jak pomagać zwierzętom, ma chwile zwątpienia. Kiedy to ma się wrażenie, że wszelkie działania są nic nie warte. Że to, co czyni jednostka, nic nie pomaga, jest niezauważalne w skali świata. Jednak to nie jest prawda, mobilizacja i dobre chęci potrafią czynić cuda, nawet kiedy wszystko wydaje się beznadziejne. Każdy z nas może dołożyć swoją cegiełkę do tego, by żyć na lepszym świecie. Jednego dnia nie zniknie całe zło, ale uratowanie choćby jednego stworzenia – jest warte najwyższych poświęceń, a co dopiero takich małych jak chociażby nie kupowanie produktów, które nie są testowane na zwierzętach, podpisanie petycji, informowanie ludzi o testowaniu – to nic nie kosztuje. To drobne gesty, które pomnożone razy tysiące innych ludzi, którzy się do tego dołączą – mogą czynić cuda!

26 kwietnia 2012

Zamieszanie i zmiany na listach


                Od kilku miesięcy można zaobserwować spore zmiany i zawieruchy na listach testowanych i nietestowanych firm, a na forach tematy nie milkną. Najgłośniejszą sprawą ostatnimi czasy jest wchodzenie firm na rynek chiński, gdzie to prawo totalnie pomija fakt istnienia firm od lat, „przetestowania” produktów na milionach konsumentów na innych kontynentach w trakcie ich sprzedaży, prowadzania przez te firmy badań specjalistycznych pod kątem toksykologii i szkodliwości, badań in-vitro a także wiele innych – to dla Chińskiej Republiki Ludowej za mało. Niestety kraj ten słynie wręcz ze złego traktowania ludzi, nie dziwi więc fakt, że wbrew całemu światu nie dbają zarówno o inne gatunki zwierząt od homo sapiens sapiens.



                Stąd aby móc funkcjonować na rynku chińskim, firmy muszą zgodzić się na udostępnienie swoich produktów do testów na zwierzętach przez instytucje chińskie. Największym szokiem dla wielu było zapewne wejście na rynek chiński koncernu Estee Lauder, które miało w swoich szeregach marki zaangażowane w akcje charytatywne (MAC – kampanie przeciwko AIDS i HIV, Donna Karan zaangażowana w pomoc kobietom na Ugandzie, mniejsza o jej zamiłowanie do futer – w każdym razie wiele ruchów charytatywno-marketingowych, które jak widać miały nam przymknąć oko, gdy postanowili wejść ze swoimi produktami do Chin). Estee Lauder od lat miało zapis, że nie testuje, o ile prawo tego nie wymaga – cóż, w końcu wymagać zaczęło i chciwość wzięła górę. (lista firm należących do Estee Lauder)
                Zaraz obok informacji nt. Estee Lauder widać firmy Avon i Mary Kay – sprawa tych trzech firm jest póki co na tyle głośna, że odbiła się echem nawet wśród osób i blogów na co dzień nie zainteresowanych szczególnie testowaniem produktów na zwierzętach. Jednakże nie sposób przejść obojętnie wobec firm, które do tej pory cieszyły się stabilnym kręgosłupem moralnym i były wybierane przez konsumentów zwracających na to uwagę.
                Jednakże cicho na rynek chiński wchodzą raz po raz inne firmy. Dla przykładu firma L’Occitane, budując również swoją markę na zapewnieniach o naturalności, dbaniu o środowisko (mniejsza o to, że są zaangażowani w produkcję oleju palmowego, która to niszczy naturalne środowiska do życia orangutanów – kolejnych stworzeń, które powoli opuszczają ziemski glob w imię ludzkiej próżności) – podbija rynek chiński. Oczywiście w oświadczeniach zapewniają, jak to jest im przykro i że nauczą czegoś chińskie władze (czego? Ktoś śmiał zwrócić uwagę, koniec końców, Chinom, że przed Olimpiadą 2008 na stadionach wykonywano egzekucje?). Ja od siebie dodam tylko prośbę, aby nie mydlono nam oczu. Nie musieli wchodzić na rynek chiński, świadczy to tylko o ich zachłanności, nie braniu pod uwagę konsekwencji utraty klientów na rynkach zachodnich, którzy firmie ufali i wybierali ją spośród innych, płacąc często więcej, wierząc, że płacą za moralność. No niestety.
Podobna sprawa jest również z firmą Oriflame.
                Ogólnie należałoby przyjąć tok rozumowania, że żadna firma istniejąca na rynku Chin, nie może być postrzegana jako firma, która jest przyjazna zwierzętom. I chociaż oczywiście nie mogę znaku równości postawić dla przykładu pomiędzy L’Oreal a L’Occitane, niemniej jednak firma miała wybór i zgodziła się na podjęcie testów (podkreślam – testów na produktach, które w większości od lat już są w obrocie, korzystało z nich od lat miliony zadowolonych klientów – jednakże dla Chin gwarancją będą „bardziej miarodajne” badania na zwierzętach laboratoryjnych, niż już naturalne testy konsumentów ludzkich. Cóż, z logiką na Ty ma się coraz mniej ludzi u władzy, Chiny w tym przypadku naprawdę nią nie grzeszą.)

                ALE ALE! Aby nie było tak smutno i zniechęcająco – nie zawsze firmy przechodzą na złą stronę mocy. Niektóre robią totalną niespodziankę, którą ostatnio zrobił Rossmann, zmieniając oświadczenie ws. testowania na zwierzętach – od niedawna można bez wyrzutów sumienia chodzić do drogerii Rossmann i kupować produkty „by Rossmann” (a jest w czym wybierać, ostatnio blogerki wręcz oszalały na punkcie tanich jak barszcz produktów firm takich jak: Alterra, Babydream czy Isana).

                Mam nadzieję, że wszyscy połapiemy się w ostatnich zmianach na listach kosmetyków testowanych i nietestowanych. Przeszło sporo dużych firm na listę „czerwoną”, jednakże nie sprzedają one środków pierwszej potrzeby – jest wiele firm, które oferują podobnej jakości produktu i wciąż nie testują na zwierzętach! Jak widać, na „złą stronę mocy” przeszły głównie firmy oferujące znane kosmetyki do makijażu – a asortymentu do makijażu na rynku mamy zatrzęsienie i uwierzcie, że nie ma takiego kosmetyku, którego nie odnajdziemy  gdzie indzie. W razie problemów – piszcie w komentarzach bądź na adres prralka@o2.pl – będę starała się Wam polecać odpowiedniki i pomysły jak sobie poradzić z utratą ulubionego produktu.

Dajcie znać co myślicie o firmach, które zaczęły testować na zwierzętach po latach nietestowania?  Zaskoczyły Was te decyzje czy przyjęliście je ze spokojem? Koniecznie powiedźcie o tych zmianach znajomym!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...